Latyfundysta zatrząsł Litwą

Imponujące zwycięstwo Związku Chłopów i Zielonych oznacza kres wywodzącej się jeszcze z początków niepodległości dominacji dwóch partii. Dotychczas na przemian rządzili lub współrządzili, jako główna siła, postkomunistyczni socjaldemokraci i niepodległościowi konserwatyści. Teraz jedni z nich będą tylko młodszym koalicjantem. Polska mniejszość nie ma co liczyć na zmiany, zmartwiona wynikiem wyborów nie powinna być Rosja

Litwini wybierają 141-osobowy Sejm (Seimas) według mieszanej ordynacji: 70 posłów z list krajowych, 71 w okręgach jednomandatowych. Pierwsze głosowanie odbyło się 9 października, a dogrywka w okręgach jednomandatowych dwa tygodnie później. W I turze wygrał prawicowy Związek Ojczyzny (TS-LK) – 21 mandatów. 19 zdobył Litewski Związek Chłopów i Zielonych (LVŽS), socjaldemokraci (LSDP) – 13, liberałowie (LS) – 8, Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – 7, Prawo i Porządek Rolandasa Paksasa – 5. „Chłopska” niespodzianka dwa tygodnie później była już sensacją. Kandydaci LVŽS zwyciężyli w aż 35 okręgach, natomiast konserwatyści w zaledwie 11. Reszta daleko z tyłu. Ostateczny wynik to 54 mandaty LVŽS, 31 TS-LK, 17 LSDP, 14 LS, 8 AWPL, 8 Prawo i Porządek, 2 Partia Pracy, 7 dla reszty. W porównaniu z poprzednimi wyborami absolutnym zwycięzcą jest LVŽS, która dotychczas miała tylko jednego posła. Minimalnie zyskali liberałowie (plus cztery mandaty), a o pogromie może mówić lewica: LSDP straciła 21 posłów, Partia Pracy 27.
Ludowcy po litewsku
Wyborcy ukarali socjaldemokratów (którzy zresztą do ostatniej chwili byli w czołówce sondaży) za polityczną pychę, problemy gospodarcze i ostry wzrost cen po wprowadzeniu euro. Zaszkodziło też mocno wprowadzenie nowego kodeksu pracy, bardzo sprzyjającego pracodawcom, oraz zmiany na rynku energii prowadzące do wzrostu rachunków. Głównym tematem kampanii nie było wcale zagrożenie rosyjskie, ale gospodarka, korupcja i demografia. Od kiedy Litwa wstąpiła do UE, jej populacja skurczyła się z...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: