Szpiedzy, drony, prowokacje

Rosja zapewnia, że z jej strony Estonii nic nie grozi, i radzi Zachodowi, żeby raczej skupił się na wojnie z terroryzmem. Kreml robi wszystko, aby zapobiec wzmocnieniu wschodniej flanki NATO. Jednocześnie szykuje się na taką ewentualność i wyraźnie nasilił wrogie, bardzo wszechstronne działania wymierzone w bezpieczeństwo Estonii

Regularnie prowokując siły NATO na Bałtyku, Rosja z premedytacją podsyca napięcie w regionie i testuje zdolność i szybkość reakcji sił Sojuszu. To poważny problem dla całego bloku, ale szczególne powody do niepokoju mają trzy republiki bałtyckie – najbardziej narażone na agresję i de facto bezbronne: Estonia, Łotwa i Litwa. Michaił Aleksandrow z jednego z ośrodków analitycznych przy Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym twierdzi, że wojska Federacji Rosyjskiej mogą przejąć kontrolę nad wszystkimi trzema krajami bałtyckimi w zaledwie dwa, trzy dni, a NATO nie zdąży zareagować. Takie kalkulacje są zbieżne z ocenami strony zachodniej. Ze względu na obecność mniejszości rosyjskojęzycznej w najgorszym położeniu są Estonia i Łotwa. Ale jeśli jeszcze użyć kryterium geograficznego, to najbardziej narażonym krajem jest Estonia. Na początku marca minister obrony tego kraju wydał raport, który wprost nazywa Rosję największą zewnętrzną siłą zagrażającą bezpieczeństwu Estonii. Urząd Policji Bezpieczeństwa (Kaitsepolitseiamet – KAPO) uznaje Rosję za największe zagrożenie dla regionu bałtyckiego, ale otwartą agresję na Estonię w 2016 r. uznaje za mało prawdopodobną. Być może również dlatego, że to właśnie Estończycy podejmują najpoważniejsze kroki dla wzmocnienia swojej obrony.
Czujne oko specnazu
Armia skupia się na zwiększaniu zdolności do niszczenia ciężkiego, pancernego sprzętu przeciwnika. W marcu 2016 r. Estonia otrzymała drugą dostawę przeciwczołgowych systemów rakietowych FGM-148 Javelin. Pierwsza miała miejsce we wrześniu 2015 r. Estończycy dostali wersję Block 1, najnowszą na rynku, z zasięgiem do 2500 m...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: