Czas gniewu

Z modlących się w ciszy łatwo się wyśmiewać. Ze śpiewających pieśni religijne szydzić. W polskiej tradycji modlitwa i pieśń są bardzo ważne. Ale w naszej historii było tak, że jeśli wróg zbyt długo szydził z modlitwy, musiał liczyć się z tym, że przyjdzie mu stoczyć walkę przy użyciu żelaza.

Demonstracja niepodległych Polaków

9 kwietnia odbyła się manifestacja pod ambasadą Rosji, którą miałem zaszczyt prowadzić. Postanowiliśmy, że będzie inna od poprzednich. Ogłosiliśmy, że choć pokojowa, nie będzie ani spokojna, ani stonowana. Ma podczas niej zostać powiedziana i wykrzyczana prawda. Bez autocenzury, bez liczenia na litość ze strony mediów. Przeciwnie, medialni kłamcy też mieli dostać za swoje.

Okazało się, że Państwo doskonale zrozumieli nasze intencje i że wpisały się one w Państwa nastroje. Przed manifestacją wymyślaliśmy różne hasła do skandowania. Niepotrzebnie – niemal wszystkie z nich zaczęli krzyczeć Państwo sami, wpadając na podobne pomysły. Prowadząc manifestację, praktycznie tylko powtarzałem to, co słyszałem dookoła.

Martwiliśmy się, czy mamy dosyć odpowiednich transparentów. Niesłusznie – Państwo przynieśli i przywieźli własne, nie tylko płynące z serca, ale też zgrabne, gdy chodzi o przekaz medialny, w jednym zdaniu przekazujące to, co publicyści próbują zawrzeć w długich elaboratach.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, po spaleniu kukły zbrodniarza z KGB, zakończyłem zgromadzenie pod ambasadą. Ale Państwo spontanicznie ruszyli wielkim tłumem, by wykrzyczeć swoją złość pod siedzibami Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska. Pokojowo, ale bez zbędnej kurtuazji.

To była manifestacja ludzi, którzy mają dość. Demonstracja twardej woli nieprzemakalnych na propagandę Polaków, że chcą mieć niepodległe państwo. Zdrajcy zostali nazwani po imieniu.

Rząd pod sąd, TVN – banda hien

Potem był 10 kwietnia, olbrzymie tłumy. Miało być...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: