Zamykam waszą szopkę

Niedawno rząd Ewy Kopacz chciał zamknąć kopalnię w rodzinnych Brzeszczach Beaty Szydło. – To córka górnika. Wie, jak to jest, kiedy ktoś bliski wychodzi rano do kopalni. Ma poczucie solidarności z ludźmi – mówi Radosław Włoszek, od lat współpracownik Beaty Szydło. Joanna Mucha zaatakowała ją za organizowanie krakowskich szopek, wpisanych na listę dziedzictwa UNESCO. Szydło kopalń zamknąć nie da, za to pewną szopkę zamknąć może już jesienią

– Bzdura! – Stanisław Markowski, krakowski artysta, fotograf i kompozytor, aż zapienił się ze złości, gdy usłyszał lekceważące słowa Joanny Muchy o krakowskich szopkach. Przypomnijmy, że posłanka PO zaatakowała Beatę Szydło, stwierdzając, że jest ona osobą „bardzo mało kompetentną”, gdyż „zajmowała się w muzeum organizowaniem szopek bożonarodzeniowych”.
– Nasze szopki to wielka rzecz, a zajmowanie się nimi to zaszczyt, przecież w tej chwili robi to artystka tej rangi co Ania Szałapak, świetna interpretatorka utworów Zygmunta Koniecznego – tłumaczy Markowski. W ubiegłym roku szopki, wraz z pochodem Lajkonika, wpisane zostały na listę światowego, niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
W 1987 r. do pracy w muzeum, przy konkursie szopek – pierwszy taki przeprowadzony został przed wojną, w 1937 r. – zarekomendował Beatę Szydło, jedną z najzdolniejszych studentek etnografii, śp. prof. Czesław Robotycki, późniejszy prezes Towarzystwa Przyjaciół Piwnicy pod Baranami.
To był niemały awans dwudziestoparoletniej dziewczyny – krakowskie szopki otrzymywali w prezencie m.in. prezydent Francji Charles de Gaulle, premier Indii Jawaharlal Nehru czy szef włoskiego rządu Giuseppe Saragat.
Nawet komuna nie poszła tak daleko jak Joanna Mucha, by deprecjonować szopki, i w czasach PRL pozostały one dla pokoleń małych krakowian jednym z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. – Wielu twórców szopek dłubie przy nich przez cały rok, a z okazji Bożego Narodzenia tysiące mieszkańców Krakowa...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: