Zgoda, czyli jak nas domordują

Dodano: 31/03/2015

KAMPANIA WYBORCZA \ Ulubiony frazes systemów autorytarnych

„Zgoda, zgoda, zgoda” – tymi słowami zakończyła się narada u prezydenta Lecha Wałęsy 4 czerwca 1992 r., na której postanowiono obalić rząd Jana Olszewskiego. Hasło „zgody” głoszone przez Bronisława Komorowskiego pięć lat temu oznaczało początek kuriozalnej polityki „ocieplenia” z Putinem. III RP wyraźnie nie ma szczęścia do hasła „zgoda”, notabene popularnego w totalitarnych reżimach „Naszym hasłem zgoda będzie i ojczyzna nasza” – takim oficjalnym wyborczym sloganem reklamował się w 1990 r. kandydat na prezydenta Stanisław Tymiński. To on jako pierwszy w III RP postawił na „zgodę”. Hasło Tymińskiego było przeróbką fragmentu pierwotnej wersji hymnu Polski napisanej przez Józefa Wybickiego. Jedna ze strof Mazurka Dąbrowskiego głosiła bowiem „Niemiec, Moskal nie osiędzie, / gdy jąwszy pałasza, / hasłem wszystkich zgoda będzie / i ojczyzna nasza”. Owa „zgoda” z Mazurka Dąbrowskiego dotyczyła więc wspólnego wystąpienia Polaków przeciwko rosyjskiej i niemieckiej dominacji.
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze