Zgoda, czyli jak nas domordują

„Zgoda, zgoda, zgoda” – tymi słowami zakończyła się narada u prezydenta Lecha Wałęsy 4 czerwca 1992 r., na której postanowiono obalić rząd Jana Olszewskiego. Hasło „zgody” głoszone przez Bronisława Komorowskiego pięć lat temu oznaczało początek kuriozalnej polityki „ocieplenia” z Putinem. III RP wyraźnie nie ma szczęścia do hasła „zgoda”, notabene popularnego w totalitarnych reżimach

„Naszym hasłem zgoda będzie i ojczyzna nasza” – takim oficjalnym wyborczym sloganem reklamował się w 1990 r. kandydat na prezydenta Stanisław Tymiński. To on jako pierwszy w III RP postawił na „zgodę”.
Hasło Tymińskiego było przeróbką fragmentu pierwotnej wersji hymnu Polski napisanej przez Józefa Wybickiego. Jedna ze strof Mazurka Dąbrowskiego głosiła bowiem „Niemiec, Moskal nie osiędzie, / gdy jąwszy pałasza, / hasłem wszystkich zgoda będzie / i ojczyzna nasza”.
Owa „zgoda” z Mazurka Dąbrowskiego dotyczyła więc wspólnego wystąpienia Polaków przeciwko rosyjskiej i niemieckiej dominacji. Była więc przeciwieństwem koncepcji zgody proponowanej przez Bronisława Komorowskiego, zgodnie z którą jej burzycielami są ci, którzy krytykują go za politykę uległości wobec sąsiadów.
Goebbels: „Staliśmy się zjednoczonym narodem braci”
20 października 1940 r. Josephowi Goebbelsowi urodziło się szóste dziecko. Nadał mu przydomek „dziecko pojednania”. Zapisał, iż marzy, że w następnym tomie swoich dzienników będzie mógł napisać „piękne słowa”, że „znowu nastał pokój” – opisuje autor biografii Goebbelsa Ralf Georg Reuth. Już wcześniej minister propagandy III Rzeszy lansował hasło „zjednoczonego narodu”: „Wszyscy należą do wspólnoty, i nie jest to już żaden frazes: staliśmy się zjednoczonym narodem braci”.
Hasło „zgoda” pojawia się w wielu totalitarnych i autorytarnych reżimach, dla których jedność narodu – w przeciwieństwie do demokratycznego warcholstwa – jest celem podstawowym. Komuniści bardziej kochali słowo „pokój”. W 1948 r. we Wrocławiu...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: