Golibroda szatana

Dodano: 22/10/2014 - Nr 43 z 22 października 2014

Marcin Wolski \ Poleca

Tylko on trzymał co jakiś czas brzytwę na szyi Słoneczka Ludzkości, co nieuchronnie mogło rodzić pokusę, by z tej brzytwy zrobić użytek niezgodny z etyką zawodową Jedną z cech ustroju komunistycznego, w muzealnej wersji zachowanego w Korei Płn., była praktyka, że rządzą nami pomniki. Osobnicy ograniczający się do urzędowej, retuszowanej fotografii i zwięzłego, standardowego życiorysu. Towarzysze ci żyli w zamkniętej sferze willi i ośrodków wypoczynkowych, specjalnych sklepów, służbowych samochodów, a z narodem bratali się na ustawionych pokazówkach. Wydawało się też, że poza oficjalnymi wzmiankami nic po nich nie pozostanie. A tu niespodzianka. Ledwie zawalił się system, wspomnienia posypały się jak z rękawa, a pomniki spadając z cokołów, nabrały cech jeśli nie ludzkich, to przynajmniej fizycznych. Dowiedzieliśmy się o dzieciach byłych przywódców, ich żonach, kochankach, życiu prywatnym. Oczywiście, im byli ważniejsi i bardziej tajemniczy, tym więcej było do opisania
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze