Rusza humanitarny konwój

Dziesięć samochodów terenowych i kilkutonowa ciężarówka wyruszy w czwartek (11 września) na wschód Ukrainy we współorganizowanym przez Strefę Wolnego Słowa konwoju humanitarnym dla mieszkańców tego kraju. To prawdopodobnie największy niezależny strumień pomocy, jaki popłynie tam od początku konfliktu

Akcja „Jestem Polakiem, pomagam Ukrainie” została zapoczątkowana dzięki staraniom katowickiego stowarzyszenia „Pokolenie”. – Kochamy wolność i nienawidzimy tych, którzy wolność chcą zabrać. To powinno w zupełności wystarczyć, aby pomóc Ukrainie – podkreśla Przemysław Miśkiewicz, szef „Pokolenia”. W organizację pomocy włączyły się także Fundacja Strzelecka, telewizja Republika oraz media Strefy Wolnego Słowa: „Gazeta Polska” „Codzienna” oraz portal Niezależna.pl. 
Pierwsza część konwoju dotarła już na Ukrainę. To partia ocieplanych kaloszy i komputery. Buty trafią do Ługańska, w którym stacjonuje zaprzyjaźniony z polskimi wolontariuszami batalion „Ajdar”. Z kolei komputery trafią do wstającego z wojennych gruzów Słowiańska. – Daj Boże, że będzie jeszcze jak i komu je przekazać. – Mamy informację ze Słowiańska, że sytuacja się pogarsza, w mieście jest coraz więcej ludzi ewidentnie wyglądających na byłych bojowników i separatystów – martwi się Jarek Podworski, jeden ze współorganizatorów konwoju.
W poniedziałek na koncie „Pokolenia” było już ponad 100 tys. zł. Taka suma pozwoli na zrealizowanie praktycznie całego powziętego planu. Konwój wyrusza w czwartek z kilku miast Polski, by po spotkaniu w Katowicach jechać przez Lwów do Kijowa, a potem dalej, w kierunku pogrążonego w chaosie Donbasu.
– Najpierw zawieziemy pomoc dla polskich dzieci na zachodzie Ukrainy. Nie wolno zapominać nam o naszych rodakach. Pamiętajmy, że Putin dokonując agresji na Ukrainę, niszczy też życie tysiącom Polaków, którzy chcą tam żyć i być szczęśliwi – mówi Dawid Wildstein, „dobry duch” całej akcji. – Kupiliśmy samochody, mamy paramedyki, lekarstwa i...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: