Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość

Marek był mistrzem formy krótkiej, malarzem zwyczajności, która pod jego piórem stawała się nadzwyczajna

Na pogrzebie Marka Nowakowskiego nie było ministra kultury, prezesa Stowarzyszenia Pisarzy Polskich ani prezydenta miasta, którego był piewcą.
W ostatniej drodze największemu z polskich prozaików towarzyszyli przyjaciele i czytelnicy. Biorąc pod uwagę to, co zdarzyło się później, można powiedzieć – tak odbył się pogrzeb polskiej przyzwoitości. „Jeden księgami zapchał biblioteki, drugi fraszką błysnął i świeci przez wiekPi” – powiada klasyk. Marek był mistrzem formy krótkiej, malarzem zwyczajności, która pod jego piórem stawała się nadzwyczajna. Już po
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: