Żołnierze zdradzeni

Praca Joanny Szarkowej nie ogranicza się do spraw wojskowości – dużo w niej żywych wspomnień, dosadnych dialogów, epizodów tragicznych i humorystycznych

W młodości nie przepadałem za historią II wojny światowej. Nie lubiłem epoki, w której gigantyczny wysiłek Polaków został zmarnowany wskutek zdrady i globalnych kalkulacji. Walczyliśmy na wszystkich frontach, przelewając krew za wolność (jak się okazało, wyłącznie Waszą), a w podzięce nie było nas na paradzie zwycięstwa w Londynie (który ocalili nasi lotnicy). Nawet w podręcznikach historii działania czwartej pod względem wielkości armii koalicji w tej wojnie znajdowały słabe odzwierciedlenie. Dopiero Solidarność i odzyskanie niepodległości sprawiają, że krew tamtej generacji okazuje się nieprzelana na marne. Realiści powiedzą: straciliśmy zbyt wiele, romantycy – że mit pozwalający przetrwać, a na koniec obalić komunę, był tego wart.
Praca Joanny Wieliczki-Szarkowej „Bitwy polskich żołnierzy”(1940–1944) przynosi zwięzły i barwny obraz owej wojny poza ojczyzną – od dróg prowadzących z rumuńskiego internowania czy sowieckich więzień do polskich formacji wojskowych. Opowieść przywołuje dobrze wpisaną w historyczny kontekst panoramę polskich bitew, które utrwaliła legenda i piosenka. Narwik i Tobruk, Monte Cassino i Bolonia, Falaise i Arnheim. „Gdzie są twe groby, Polsko? Gdzie są twe groby...?” – dźwięczą mi ciągle w uszach słowa polskiego Papieża.
Oczywiście praca Joanny Szarkowej nie ogranicza się do spraw wojskowości – dużo w niej żywych wspomnień, dosadnych dialogów, epizodów tragicznych i humorystycznych. Nieobecna jest natomiast (i może słusznie) ówczesna polityka i spory polsko-polskie.
Przyjęte ramy pracy sprawiają, że nie ma tam również historii bitew stoczonych przez Wojsko Ludowe („Od Lenino do Berlino” – jak mówią anegdoty). Armia ta wspomniana jest dopiero z okazji Defilady Zwycięstwa 6 czerwca 1945 r., na którą zostają zaproszone oddziały Żymierskiego...
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: