18 czerwca 2014

Bartłomiej Sienkiewicz naczytał się rubryki „Zyziu na koniu Hyziu” i powtórzył wielokrotnie artykułowaną przez mnie tezę: „Państwo polskie istnieje jedynie teoretycznie”. W praktyce oznacza to tyle, że jeśli np. na polecenie ministra bito i zamykano kibiców, to pod przykrywką działalności państwowej robiła to prywatna bojówka Sienkiewicza. Jakie niesie to konsekwencje? Opisał to pradziadek ministra w „Potopie”. Oto Kmicic odprowadzając posła szwedzkiego, niejakiego Kuklinowskiego, jest przez niego „prywatnie” namawiany, by też przeszedł na stronę Szwedów. Kmicic upewnia się, czy może mu „jako prywatnemu odpowiedzieć”. Gdy słyszy potwierdzenie, daje Kuklinowskiemu z liścia (niczym „Staruch” Rzeźniczakowi), a następnie poprawia kopem w tylną część ciała. Przy okazji jedzie Marysią Sokołowską, nazywając go „zdrajcą”, a także „arcypsem”. To ostatnie, gdy chodzi o kibicowski slang, do zwierzchnika policji pasuje jak ulał.

Ostatni tydzień był z takich, że w zasadzie niniejsza rubryka nie ma po co się ukazywać. Gdyż najpoważniejsze polityczne relacje są utrzymane w tonie, przy którym całe moje chamstwo oraz satyryczno-pijacki bełkot wymiękają. Były polski premier Marek Belka wyznaje np: „Mam naprawdę długiego ch...a”. I co tu dla mnie do skomentowania? Że Belka ma jak Belka? Czy ja, żul oraz chuligan, muszę koniecznie brnąć w ten knajacki język garniturowców, bywalców filharmonii, opery i teatru oraz smakoszy dobrych win?

Tenże posiadacz wielkiej Belki: „Jesteśmy wobec trudnych negocjacji z człowiekiem, który już uważa żeśmy go okradli” (był premier ma na myśli biznesmena Jakubasa – przyp. P.L.). Na co arcypies Sienkiewicz odpowiada: „(…) To może trzeba mu powiedzieć, jak można go bardziej okraść. Może zrozumie”. Jak pamiętamy wśród grup, którym groził („Idziemy po was!”) arcypies Sienkiewicz byli łysi osobnicy, zwani skinami. Zapewne przygotowując się do walki z nimi, nasz arcypies poznał „antyfaszystowski” dowcip o skinach, co to...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: