Król czekolady spotka się z Obamą

Naloty bombowe, porwania i rosyjskie akcje dywersyjne to na wschodniej Ukrainie chleb powszedni. Przedłużający się konflikt w tym regionie zaniepokoił już chyba wszystkich. Petro Poroszenko, ukraiński prezydent elekt, zapowiada więc wzmożenie działań wojskowych i liczy na pomoc USA

Amerykanie po raz kolejny wyrazili zaniepokojenie sytuacją na Ukrainie. W poniedziałek w Kijowie asystent szefa Pentagonu ds. bezpieczeństwa międzynarodowego Derek Chollet zapowiedział wzmocnienie bezpieczeństwa Ukrainy. Ma się to wiązać z pomocą finansową dla tego kraju. Chodzi o 18 mln dol., które jednak nie mogą zostać przeznaczone na uzbrojenie. W kontekście pomocy wymieniono także inne kraje, w tym Francję, Wielką Brytanię i Polskę.
Polska będzie już dziś (środa) areną rozmów o przyszłości Ukrainy. Zapowiadane spotkanie prezydenta elekta Petra Poroszenki z prezydentem USA Barackiem Obamą, do jakiego ma dojść przy okazji 25. rocznicy częściowo wolnych wyborów w Polsce, ma szansę stać się momentem przełomowym, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji w sprawie zaangażowania USA w konflikt. Poroszenko zapewne liczy na kolejne deklaracje, ale i działania ze strony Waszyngtonu.
Pod znakiem zapytania stoją polityczne decyzje Poroszenki na odcinku krajowym. Najwięcej mówi się jednak o tym, że król czekolady nie zamierza dokonywać radykalnych zmian w akceptowanym przez większość społeczeństwa rządzie Arsenija Jaceniuka. Na jesieni mają się odbyć wybory parlamentarne, tak więc ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałby nowy prezydent, jest rozpętanie kolejnej walki politycznej. I choć rosyjskie media spekulują, że Poroszenko może wyczyścić rząd z polityków nacjonalistycznej Swobody (ma ku temu pretekst po katastrofalnym wyniku jej lidera Ołega Tiahnyboka w wyborach – zaledwie 1,4 proc.), można spodziewać się, że nowy prezydent skupi się na działaniach wojskowych. A do zrobienia jest sporo.

Wschód płonie, zachód protestuje
...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: