W drodze i na drodze

Rozmowa z muzykiem country Pawłem Bączkowskim

Już w maju pojawi się Pana album „W drodze i na drodze”. To zestaw wydany po dłuższym fonograficznym milczeniu. Czy to dobry czas na powrót, i to w stylu country?
Zawsze jest dobry czas na pokazanie swojej pracy artystycznej. Żałuję tylko, że od wydania ostatniej płyty upłynęło prawie siedem lat. Opinie słuchających „Od jutra zacznij inaczej” z nowej płyty są z dnia na dzień coraz bardziej entuzjastyczne.

Z mediów głównego nurtu wyeliminowano jednak brzmienie muzyki country. Był czas, gdy telewizje miały w swoich ramówkach cykliczne programy o polskich bardach tego gatunku.
Muzyka country, szczególnie ta nowa, jest bardzo atrakcyjna. Łączy się z popem, rockiem, a nawet swingiem. Na całym świecie country jakoś się „sprzedaje” i w naszym kraju był kiedyś boom na tę muzykę. Nagle wszystko się skończyło. W mediach cisza. Trzeba zadać sobie pytanie, czy to, że media nie nadają tej muzyki, oznacza, że ludzie jej nie chcą? Moim zdaniem chcą. Myślę, że trzeba wsłuchiwać się bardziej w pragnienia ludzi. Kiedy w latach 90. przez trzy dni telewizja nadawała wielogodzinne relacje z Festiwalu Country w Mrągowie, ludzie siedzieli przy telewizorach i nagrywali na VHS y wszystkie pogramy. Pamiętam, że dzięki temu moja pierwsza autorska płyta zyskała ogromną popularność i pozostała w sercach słuchaczy do dziś.

Czego możemy oczekiwać po Pana najnowszym albumie? Będzie country, ale czy będzie też nawiązanie do Pana fascynacji twórczością Elvisa Presleya?
Na tej płycie będzie 14 piosenek i każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Większość to utwory country w różnych odmianach. Honky Tonk, western Swing, country pop, country rock. Będzie też ładna bossa nova o zabarwieniu countrowym, a także dwie mocne rockowe piosenki w stylu mojego ulubionego Bruce`a Springsteena. Nie zapomniałem też o rock & rollowych brzmieniach z...
[pozostało do przeczytania 22% tekstu]
Dostęp do artykułów: