Pułapka Tuska

Choć Tusk w czasie partyjnej konwencji wydawał się być bardzo mocny, to jednak w głębi duszy musi być przerażony. Przecież to inteligentny człowiek

Gigantyczna infoafera i aresztowania kolejnych wysoko postawionych urzędników szykowały się od dawna. Od co najmniej kilku lat pojawiały się informacje, że najwięksi gracze na rynku informatycznym wykorzystują skłonność urzędników do przyjmowania korzyści. Premier nie miał wyjścia. Swoje wystąpienie w czasie konwencji PO musiał zacząć od wzmianki o korupcji. Zwłaszcza że przez ostatnie tygodnie przed świętem partyjnym media przekazywały kolejne donosy członków Platformy na swoich kolegów. Załatwianie pracy wydaje się być podstawą całego systemu klientelistycznego w PO.

Przy tym wszystkim minister Nowak i jego zegarki wyglądają na niewiele znaczący wybryk czy też przejaw ekstrawagancji. Premier kazał Nowakowi się trzymać, ale w publicznych wystąpieniach kładł przede wszystkim nacisk na walkę z korupcją.
Jego manewr jest bardzo prosty i już kilkakrotnie wypróbowany. W ogóle Tusk ma dwie metody na radzenie sobie w takich sytuacjach i stosuje je naprzemiennie. Jedna polega na całkowitym zakryciu sprawy, jak to było w przypadku afery hazardowej. Chodzi wtedy przede wszystkim o zbanalizowanie, wykpienie, przedstawienie kwestii jako najzwyklejszej nagonki politycznej ze strony opozycji.

Druga metoda, ta, którą obserwujemy teraz, to odkrycie kart i przejęcie inicjatywy. Zdecydowane potępienie korupcji i zapowiedź twardej z nią walki stawia Tuska nie w pozycji broniącego się przed zarzutami o korupcję w instytucjach okołorządowych, ale tego, kto właśnie jest w ataku i żarliwie walczy z patologią. To oczywiście czysty PR, ale często okazuje się bardzo skuteczny. Biorąc pod uwagę zły stan mediów i ich władzy kontrolnej nad rządem, może się udać. To bowiem, co pozostanie, to owe zdecydowane zapowiedzi, z których już nikt potem nie będzie rozliczał, podobnie jak było w...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: