Fałszywi towarzysze z SLD

SLD przeżywa drugą młodość. Znów rozdaje karty i odzyskuje utracone terytoria. Niestety, swój udział mają w tym postsolidarnościowe elity.
 
Jeszcze niedawno się wydawało, że po SLD wkrótce nie będzie śladu. Coraz gorsze wyniki, niebezpieczne zbliżanie się do granicy progu wyborczego i brak wiary w nową formułę partii. Wybranie Leszka Millera na lidera wydawało się asekuranckim ruchem. Działacze stwierdzili, że partii najlepiej było za jego rządów, że eksperyment z młodszymi przywódcami się nie sprawdził, jeśli więc tonąć, to z Leszkiem. Może pod koniec kariery zawodowej jeszcze coś pokaże.

To zadziwiające, ale działacze, którzy wybrali Millera, mieli rację.
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: