Fałszywi towarzysze z SLD

NA LEWICY \ Millera gra z Tuskiem

SLD przeżywa drugą młodość. Znów rozdaje karty i odzyskuje utracone terytoria. Niestety, swój udział mają w tym postsolidarnościowe elity.   Jeszcze niedawno się wydawało, że po SLD wkrótce nie będzie śladu. Coraz gorsze wyniki, niebezpieczne zbliżanie się do granicy progu wyborczego i brak wiary w nową formułę partii. Wybranie Leszka Millera na lidera wydawało się asekuranckim ruchem. Działacze stwierdzili, że partii najlepiej było za jego rządów, że eksperyment z młodszymi przywódcami się nie sprawdził, jeśli więc tonąć, to z Leszkiem. Może pod koniec kariery zawodowej jeszcze coś pokaże. To zadziwiające, ale działacze, którzy wybrali Millera, mieli rację. Galwanizacja trupa, jaką przeprowadził dawny sekretarz wojewódzki PZPR ze Skierniewic, powiodła się. Dziś SLD jest silniejsze niż kiedykolwiek i ma szansę odegrać jeszcze pewną rolę w polityce. Jeśli nie pierwszoplanową, to przynajmniej znaczącą. Taką, która da jeszcze raz zasmakować dawnej chwały, wpływów i pieniędzy.
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze