7 maja 2013

Jak słusznie dowodziła „Gazeta Wyborcza”, nasz redakcyjny kolega Jerzy Targalski, piszący pod pseudonimem Józef Darski (pochodzącym jeszcze z czasów podziemia), to prawdziwy potwór. Nic więc dziwnego, że robi on to, co wszystkie potwory, czyli obraża Adama Michnika, za co należy mu się nie jeden, lecz tysiąc pozwów, a i na Sądzie Ostatecznym wieczne potępienie. „Napisz o procesie Darskiego” – takie polecenie służbowe wydała ostatnio dziennikarce „Codziennej” Magdzie Michalskiej jej przełożona Dorota Kania. Ta wydzwaniała do Targalskiego długo i namiętnie, by w końcu usłyszeć w słuchawce zaskoczony głos potwora: „Ale ja przecież nie mam dzisiaj żadnego procesu”. Jak się okazało, Dorocie
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: