Łukaszenka idzie na wojnę z „Dnieprowią”. Po co Putinowi front białoruski

Dodano: 02/02/2022 - Nr 5 z 02 lutego 2022
FOT. VAYAR.MIL.BY
FOT. VAYAR.MIL.BY

ŚWIAT [Białoruś, wschodnia flanka NATO, Rosja, wojsko]

Jeszcze nigdy od upadku Związku Sowieckiego na Białorusi nie było tyle rosyjskiego wojska. Wspólne duże manewry akurat takie i teraz sugerują wspólnictwo Łukaszenki w możliwej wojnie Putina z Ukrainą. Nawet jeśli do niej nie dojdzie, ból głowy z tysiącami żołnierzy rosyjskich na Białorusi ma nie tylko Kijów, lecz także kraje wschodniej flanki NATO.

Tak, wojna będzie, ale tylko w dwóch przypadkach – gdy dojdzie do agresji na Białoruś lub na Rosję – oświadczył Alaksandr Łukaszenka w orędziu do narodu, które wygłosił 28 stycznia. Łukaszenka, zwracając się do Zachodu, zadeklarował, że „jeśli dojdzie do agresji na Białoruś, to będą tu setki tysięcy rosyjskich żołnierzy, którzy będą walczyć razem z setkami tysięcy żołnierzy białoruskich o tę świętą ziemię”. 

Na razie tych rosyjskich może być kilkanaście tysięcy. To i tak bardzo dużo. – Przywrócimy naszą Ukrainę na łono słowiaństwa. Koniecznie to zrobimy – mówił Łukaszenka. Dyktator nawet nie próbuje

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze