Zyziu na koniu Hyziu

Dodano: 17/11/2021 - Nr 46 z 17 listopada 2021

Niektórzy twierdzą, że gdyby generałowie Mirosław Różański i Waldemar Skrzypczak byli przedwojennymi oficerami, to po występie w filmiku, który podważał rozkazy wydawane polskim żołnierzom i strażnikom granicznym, strzeliliby sobie w łeb. Ja proszę jednak, by zrozumieli Państwo, że akurat postawa Skrzypczaka jest wynikiem ciężkiej traumy! Łatwo wam krytykować, ale co byście zrobili, gdyby to wam ktoś zjarał czołg?! A to dokładnie przydarzyło się biednemu Skrzypczakowi, gdy 16 grudnia 1981 roku w wyśmienitym humorze wybrał się swoim czołgiem pacyfikować barykadę pod Stocznią Gdańską. Poczęstowany tam został tzw. koktajlem Mołotowa i byłby całkiem się zjarał, gdyby nie chorąży Kaczmarek, który rzucił brezent na płomienie, przez co przyszły generał ostał się w stanie niedogotowanym, niczym kurczak w restauracji zbluzganej przez Magdę Gessler. Toż to jeszcze gorsza trauma niż w przypadku Piotra Kraśki, bo w Czerwcu 1956 po mordzie od robotników z Poznania dostał nie on sam, a

     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze