Chiny chcą kupić talibów. Tanio. Gra Pekinu z Kabulem

fot. MSZ Chiny
fot. MSZ Chiny

ŚWIAT [Afganistan, Chiny, Azja Centralna]

Największym wygranym wstydliwego odwrotu Joe Bidena z Afganistanu są nie Rosja czy Iran, lecz Chiny. Pekin chce zająć miejsce Zachodu, ale nie jest pewny, jaka będzie polityka talibów. Dlatego na razie ogranicza się do wcale nie tak daleko idących deklaracji gospodarczych.

Chińska Republika Ludowa ma z Afganistanem wspólną granicę – ale to zaledwie 76 kilometrów – nie jest to bynajmniej najważniejsze w sposobie, w jaki Pekin spogląda na południowo-zachodniego sąsiada. Nagłe przejęcie Afganistanu przez talibów i równie gwałtowne opuszczenie tego kraju przez Amerykanów postawiło Chiny w obliczu wielkiej szansy, ale też ryzyka. Chińska dyplomacja należy do sprawnych, więc już parę godzin po ogłoszeniu, że „Kabul padł”, rzeczniczka MSZ Chin oświadczyła, iż Pekin „w pełni respektując suwerenność Afganistanu i wolę wszystkich (?) frakcji w kraju”, podtrzymuje kontakty i łączność z talibami i będzie chciał odegrać „konstruktywną rolę w promowaniu politycznego

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze