Grzech zaniechania

Felieton [Wrzutka]

Błyskawiczne przejęcie władzy w Afganistanie przez talibów wywołało najpierw osłupienie, a następnie szereg uspokajających wypowiedzi, że nic właściwie się nie stało, a reżim może okazać się dużo lepszy, niż się obawiano.

To nic nowego – przejęcie władzy przez Hitlera w Niemczech w 1933 roku odbyło się pokojowo. Podobne skojarzenia wywołują obrazy przejęcia Sajgonu przez Wietkong, Phnom Penh przez Czerwonych Khmerów czy wkroczenie brodatych rewolucjonistów Castro do Hawany przy radosnych reakcjach witających tłumów. Oczywiście na terror i ludobójstwo nie trzeba było długo czekać. W Kambodży eksterminacja zaczęła się już nazajutrz po „pokojowym zwycięstwie”.

Historycy zastanawiają się, jak to możliwe – talibowie, bolszewicy czy komuniści kambodżańscy stanowili znikomą mniejszość społeczeństwa, byli jednak zorganizowani i zdeterminowani. Ich przeciwnikom tego zabrakło. Przegrywali, bo się nie bronili. Upadek Południowego Wietnamu i przyszłą rzeź w

     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze