Kukułcze jaja

Felieton [Wrzutka]

Dość długo na pytanie „kto za tym stoi?” nie potrafiłem znaleźć sensownej odpowiedzi. Oczywiście widziałem symptomy rozrastającego się obłędu. 

Widziałem, jak tendencja, wywodząca się zrazu z chęci wyrównywania szans i przekonania o winach własnych przodków, staje się obsesją, a co gorsza – ideologią. Na główny oręż awansował „parytet” – ten najgłupszy z pomysłów współczesnego świata. Co bowiem oznacza, że połowę miejsc na przykład w radzie miasta powinny zająć kobiety? A jeśli jest tyle dobrych kandydatek, że wyborcy powinni im dać 80 proc. mandatów? A może nie ma żadnej odpowiedniej? Parytety dotyczą nie tylko kobiet, wykorzystują je już wszelkie rasy czy mniejszości seksualne, dotąd, zdaniem szermierzy poprawności, pokrzywdzone. Możemy być pewni, że z czasem o parytety upomną się kolejne grupy i zażądają proporcjonalnych udziałów – Indianie, Azjaci, no i od Murzynów liczebniejsi Latynosi. Po wielu latach przekonaliśmy się, że rewolta ’68, która

     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze