Papierowe królestwo

Książka [Historia]

Czy jestem bibliofilem? Raczej pospolitym molem książkowym. Podobnie Edward Brook-Hitching, autor „Biblioteki szaleńca”, nazwał się tym szaleńcem na wyrost, a w istocie jest kolekcjonerem osobliwości. 

Znajdziemy w tym dziele opisane książki, które nie były książkami sensu stricto, lecz stanowiły przekaz ryty w kamieniu, glinie, na złotych tabliczkach, malowany na naczyniach czy tatuowany na ludzkiej skórze. Równie fascynujący był środek, którym się posługiwano – szczególne miejsce zajmuje tu ludzka krew. Całkiem niedawno, na swoje 60. urodziny, Saddam Husajn, dyktator Iraku, nakazał sporządzić egzemplarz Koranu pisany jego własną krwią. Bywały księgi pisane atramentem sympatycznym, choć częściej zdarzały się dzieła po prostu szyfrowane. Szyfrował swoje teksty Juliusz Cezar, zaszyfrował pamiętniki w XVII wieku imć Samuel Pepys, a Leonardo da Vinci posługiwał się pismem lustrzanym. Czasem kod ograniczał się do użycia nieznanego języka, i wprawdzie hieroglify

     
60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze