Efekt uliczny

Felieton [Wrzutka]

Fala protestów, która się wylała na ulice polskich miast i miasteczek, zaskoczyła wszystkich – władzę, opozycję, a w pewnym stopniu samych uczestników. Może najmniej powinni być zaskoczeni historycy, będący w stanie zrozumieć, dlaczego detonatorem okazała się sprawa tak błaha jak kwestia aborcji eugenicznej, dotycząca, lub mogąca dotyczyć, ledwie promila kobiet. Tu należy spojrzeć na psychologię tłumu, którego działania zawsze są wynikiem emocji, a nie wnikliwej analizy. Rewolucję Francuską sprowokowała plotka o „przywódcach ludu” uwięzionych w Bastylii, jaką agenci księcia Orleańskiego rozpowszechnili wśród plebsu. Bastylię zdobyto, i choć nie było tam mitycznych przywódców, tylko kilku przedstawicieli marginesu, gniew nie wyhamował, skrupił się na załodze więzienia, którą bezlitośnie wymordowano. Teraz w podtekście jest: „Oni chcą zabrać nam wolność!”. Tu bardziej od przyczyn bezpośrednich trzeba zastanowić się nad pożywką gniewu przypominającego paryski „maj
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze