Okiem fotografa

Nie da się dziś napisać pasjonującej biografii brytyjskiej królowej. Albo będzie to protokolarne nudziarstwo jak upozowana oficjalna fotografia, którą jest, mimo wszelkich dobrych chęci, książka Paoli Calvetti „Elżbieta II”, albo beletrystyka oparta na wynurzeniach sfrustrowanej pokojówki czy żądnego sensacji szofera.

Wielu wystarcza opis podstawowych faktów z życia najbogatszej kobiety świata, królowej, która jest głową anglikańskiego Kościoła i przeżyła w swoim obłędnie długim panowaniu wiele rodzinnych tragedii i skandali, wynikających głównie z tego, że młode pokolenie odrzuca wartości moralne, których strażnikiem usiłuje być władczyni. Jej wielka poprzedniczka, Elżbieta I, rozpoczęła budowę imperium brytyjskiego, 400 lat później jej daleka następczyni mogła jedynie przyglądać się jego rozbiórce. Przestała być cesarzową Indii, przyjmowała odejście kolejnych państw, nie tylko z rodziny, ale i ze wspólnoty. Eksmitowano ją ze znaczków pocztowych i banknotów. Pozostawało jej wygłaszanie kolejnych „mów tronowych” pisanych przez premierów. Kurczył się nawet jej wpływ na coraz bardziej kompromitującą się rodzinę. Dlatego chciałbym kiedyś przeczytać prawdziwą historię dramatu kobiety, której największym sukcesem pozostaje długość życia i nadzieja, że rodacy zniesmaczeni monarchią nie pogonią jej dzieci lub wnuków i nie zdecydują się na republikę. Mimowolnie rodzi się skojarzenie z Franciszkiem Józefem, który po długim panowaniu umierał w atmosferze nadchodzącej klęski. Elżbieta ma to szczęście, że do rozsypki jej imperium nie trzeba było wojny światowej.


Paola Calvetti
„Elżbieta”
ZYSK i S-ka, Poznań 2019
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: