Chiński wirus na Wschodzie. Kto manipuluje danymi, kto mówi prawdę?

Jak się o czymś nie mówi, to jakby tego nie było. Z takiego założenia wychodzą władze niejednego postsowieckiego państwa. Najważniejsza jest społeczno-polityczna stabilność, więc koronawirusa się lekceważy, a nawet prowadzi taką politykę testów, by statystyki wyglądały dobrze. Tylko czy na dłuższą metę to się opłaci?

Patrole uralskich Kozaków pojawiły się w „chińskiej dzielnicy” już na początku lutego. Zatrzymują osoby z objawami podobnymi do tych przy COVID-19 i nakłaniają do pójścia do szpitala oraz rozdają maski na twarz. Rada kozackich atamanów, której formalnym przewodniczącym jest prezydent Rosji, wydała odezwę, aby nie całować ikon i nie dotykać rąk duchownego z powodu zagrożenia koronawirusem. Czyżby Kozacy wykazywali się tu nadgorliwością? Wszak Władimir Putin zapewniał 17 marca: „Mamy sytuacją pod kontrolą”. A dwa dni później premier Miszustin podkreślał: „Nie ma powodów do paniki”. Tego samego dnia zmarła pierwsza w Rosji osoba zakażona koronawirusem.

Pozorny sukces
Władze Rosji początkowo koncentrowały się na izolowaniu kraju od głównych ośrodków epidemii. Już pod koniec stycznia Rosja zamknęła granicę z Chinami i Mongolią, ograniczyła połączenia lotnicze i kolejowe z tymi krajami i wprowadziła zakaz wjazdu obywateli Chin do Rosji. Potem zablokowano połączenia z Iranem i krajami europejskimi, z Włochami na czele. Wreszcie zdecydowano o zamknięciu granic dla wszystkich obcokrajowców. Początkowo działania wewnątrz kraju były łagodne – ograniczano się do rekomendacji pozostawania w domu osób w podeszłym wieku. Dopiero od 16 marca zaczęto wprowadzać zakazy zgromadzeń, zamykać muzea, teatry i szkoły. We wszystkich regionach wprowadzono reżim podwyższonej gotowości. Szkoły i uczelnie w całym kraju przeszły na zdalny sposób nauczania, odwołano wszystkie sportowe imprezy i inne masowe wydarzenia. Ale tu już są różnice. Podczas gdy w Moskwie zakazane są zgromadzenia powyżej 50 osób, w obwodzie...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: