Kozak na ukraińskim froncie. Moskwa nie myśli o pokoju

ŚWIAT [Rosja, Ukraina, wojna w Donbasie]

Porozumienie gazowe, wymiana jeńców, szczyt czwórki normandzkiej – to wszystko z końca ubiegłego roku mogło sugerować przełom w relacjach Rosji z Ukrainą. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że Kreml nie myśli rezygnować z odzyskania wpływu na Kijów. Dlatego, po sześciu latach, Władimir Putin postanowił powierzyć to zadanie swojemu człowiekowi od zadań specjalnych. Zmasowany atak Rosjan i prorosyjskich separatystów na ukraińskie pozycje w Donbasie, do którego doszło 18 lutego, to ze strony Kremla sygnał, że wznowiony na jesieni 2019 roku proces pokojowy znów został zamrożony. Reakcje Kijowa sugerują, że dla obecnych ukraińskich władz było to kompletne zaskoczenie. To problem dla Wołodymyra Zełenskiego, który z osiągnięcia porozumienia w sprawie Donbasu i zakończenia stanu faktycznej wojny uczynił jeden z najważniejszych punktów swojej prezydentury. Putin doskonale o tym wie i jeszcze nieraz będzie to wykorzystywał. Szczegółowy plan, jak przekuć to na ostateczne
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze