16 października 2019

Jako koniunkturalny propagandysta nie napisałem tego w czasie kampanii wyborczej, ale teraz już mogę: uważam, że nie można potępiać Sławomira Neumanna w czambuł! Na wiadomym nagraniu wyznaje on lokalnemu działaczowi, że działał dotąd w trzech partiach. „W trzech? Unia Wolności, a co było wcześniej?” – pyta działacz. Na co słyszy surową reprymendę: „Nie byłem w Unii Wolności, nie obrażaj mnie”. Działacz dopytuje: „A w czym, w KLD?”. Neumann odpowiada: „Nie obrażaj mnie tutaj, mówię po raz drugi”. Jak się okazuje, Neumann zaczynał jako niepodległościowiec z KPN, by potem w ramach sprzedawania się systemowi trafić do Ruchu Stu, a następnie do PO. No więc Neumann, owszem, przechwala się cynizmem, ale jednak przynależność do dzikich band z początku transformacji, takich jak UW czy KLD, to poniżej nawet jego niezbyt wyśrubowanych standardów moralnych. Tak nisko nie upadł: ani Michnikiem, ani Tuskiem nie był. Ciekawe, co na to obaj wymienieni?

Ciekawa wypowiedź Kornela Morawieckiego na temat działalności w Solidarności Walczącej Grzegorza Schetyny, której świadomie nie upowszechniałem w kampanii wyborczej, bo wpisałaby się w niesmaczne przepychanki. Otóż 22 listopada 2005 roku na łamach „Gazety Polskiej” Kornel powiedział o Schetynie: „Pamiętam, że miał być dublerem roznoszącym matryce ulotek zamiast Czarka Lesisza, który używał pseudonimu »Jacuś«. Ale po jakimś czasie »Jacuś« zaczął narzekać, że z tego Schetyny nie ma pożytku, bo zamiast go zastępować, chce chodzić wszędzie z nim. Może strachliwy jakiś?”.

Marketing turpistyczny – tak można określić nowatorski trend w marketingu politycznym, którym posłużyła się w czasie minionej kampanii wyborczej opozycja. Przypomnijmy, że turpizm to w literaturze czy malarstwie zabieg polegający na epatowaniu brzydotą w celu wywołania szoku estetycznego u odbiorców. Krystyna Janda jako radykalna turpistka wyznała w czasie kampanii: „Czuję się, jakby ktoś na mnie srał cały czas”. Sławomir Neumann...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: