W okopach lemingradu

Mam jedno wielkie marzenie. Chciałbym porozmawiać z jednym żywym szeregowym lemingiem. Na spokojnie. Bez emocji, inwektyw, zabiegów erystycznych mających dowieść, że jestem idiotą, niegodziwcem, chamem. Doświadczenia nie są zachęcające. Dość często ktoś z tej kategorii dzwoni do „W tyle wizji”, po czym wylewa na nas stek inwektyw, a gdy usiłuję wejść w słowo i dopytać o konkretne argumenty, szanowny rozmówca ciska słuchawką. Ale wyobraźmy sobie, że udałoby się nawiązać dialog.

Na przykład rozmówca uwierzył, że jestem niezależnym badaczem z postępowej zachodniej uczelni.  Pytam o powody zajmowanego przezeń stanowiska. Poszkodowani osobiście przez PiS są
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: