Rozdarcie kibica

Jak wyszło z autostradami i drogami ekspresowymi, każdy widzi (a przynajmniej powinien widzieć). Zawalono plan minimum, a nawet tu i ówdzie dokonano regresu (droga katowicka). Teoretycznie trudno znaleźć jakiekolwiek usprawiedliwienie – przewalono gigantyczne pieniądze, które znikły nie wiadomo gdzie, podwykonawcy idą z torbami, wykonawcy ogłaszają bankructwo. I co w tym momencie robią nasze Goebbelsiki? Koncentrują całą uwagę społeczeństwa na odcinku C autostrady A2, doprowadzając do napięcia znanego każdemu z miłośników filmu sensacyjnego – zdążą–nie zdążą.

Zdążyli! Autostrada przejezdna! Niebywały sukces! Pozytywne emocje! Drogowcy piją szampana. Tusk może odwiedzić swego osobistego Obamę.

My sami – zaplute karły pisowskiej reakcji – łapiemy się na satysfakcji i już planujemy odwiedzić ciocię w Berlinie. W stanie euforii przymykamy oczy na cały pozostały gnój. A co dzieje się w duszach obywateli niezdecydowanych politycznie, nie mówiąc już o sympatykach PO? Wielki emocjonalny reset!

Igrzyska są, chleb, cokolwiek spleśniały, też.

Ave Donek, emerituri te salutant!
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: