Keine Grenzen

Felieton [Myśli nienowe]

Jakaś firma wypuściła za granicą na rynek kolekcję damskich ubrań przyozdobioną zdjęciami z Auschwitz – sukienki, bluzki, koszulki, a na nich czarno-białe fotografie budynków, murów, kominów, torów. Coś, co nie mieści się w głowie! Jakoś nie było strasznego wrzasku, nie zbiegli się ze wszech stron iluminaci eurokołchozu, by wyrażać wielkie oburzenie. Zrobiło to, i bardzo słusznie, Muzeum Auschwitz, zwracając uwagę firmie na to szokujące przekroczenie wszelkich granic. Reklamę produktów usunięto ze strony, a firma wydała nawet oświadczenie z przeprosinami. Tak czy siak, to kolejny przypadek tego, jak działa w praktyce relatywizowanie wartości i nauka tego, że nigdzie nie ma granic. Obrazić katolików, publikując wizerunki Matki Boskiej z tęczową aureolą lub bananem? Bardzo proszę, hulaj dusza! Opublikować zdjęcia dzieci premiera, krzycząc wielkimi czcionkami tytułu, iż są adoptowane, i dorabiać do tego klimat, jakby to było coś złego? A pewnie! I takich przypadków,
     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze