Dziecko szczęścia

Do dziś w starym kinie można oglądać „Jaśnie pana szofera” czy „Jego ekscelencję – subiekta”. Popularne przeboje – „Umówiłem się z nią na dziewiątą” czy „Już taki jestem zimny drań” pozostają polskimi evergreenami. Kochała go publiczność. I kobiety. Lubił egzotykę, przez kilka lat związany był z gwiazdą Norą Ney, potem z Tahitanką Reri, którą zatrzymał w Polsce i obsadził w filmie „Czarna perła”. W parze z sukcesami artystycznymi szły profity finansowe, szybko stal się współwłaścicielem, a następnie właścicielem wytwórni filmowej. W roku 1939 obok premiery filmu „Uwaga, szpieg”, kroił się wielki kontrakt amerykański...

Dzięki książce Ryszarda Wolańskiego (zasłużonego autora „Leksykonu polskiej muzyki rozrywkowej”) postać legendarnego aktora międzywojnia powraca w pełnym blasku bez dawniejszych przekłamań dotyczących jego wojennych losów. Wesołe dzieci szczęścia czekały tragiczne losy, kiedy rozpadł się świat międzywojnia – ginęli w gettach i obozach jak Włast, umierali przedwcześnie jak Hanka Ordonówna lub żyli na chudym emigracyjnym chlebie, usychając z tęsknoty za krajem i polską publicznością. Nielicznym, którzy powrócili, nie było łatwiej.

Wkroczenie Armii Czerwonej zastało go we Lwowie. Dla artysty polskiego nie było dobrego wyboru – kolaboracja, ucieczka albo represje. Bodo zresztą w znakomitym gronie z Boguckim, Foggiem, Warsem i Renatą Bogdańską, późniejszą generałową Andersową, uczestniczył w zespole teatralno-jazzowym Ref-Rena. Potem w zespole Tea Jazz ruszył w objazd ZSRR. Mimo inwigilacji i cenzury żyło im się stosunkowo nieźle, a występom towarzyszyła ogromna popularność. Wybuch wojny z Niemcami zastaje go w Odessie, postanawia ruszyć do Lwowa i próbować dostać się do Szwajcarii. Gdyby został z kolegami, prawdopodobnie trafiłby do Andersa...

Dopiero całkiem niedawno udało się odnaleźć akta NKWD – Bodo aresztowany został 25 czerwca 1941 r. we Lwowie. „Zbawczy” paszport szwajcarski okazał się elementem podwójnie...
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: