Nie utrudniajmy franczyzobiorcom

Poprawka proponowana przez NSZZ „Solidarność”, mimo że postulowana w dobrej wierze, może niestety uderzyć w franczyzobiorców sieci sklepów.

NSZZ „Solidarność” była prekursorem zakazu handlu w niedziele. Po wejściu w życie ustawy wielokrotnie zabiegała, aby zakaz został rozszerzony, obejmując 31 godzin handlu w czasie od godz. 22 w sobotę do 5 rano w poniedziałek. Obecnie szef handlowej Solidarności proponuje wydłużenie zakazu o dwie ostatnie godziny soboty, ale wielu uważa, że ciężko będzie przeforsować nawet ten projekt.

Obowiązujący dziś przepis pozwala na prowadzenie w niedziele handlu przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną, która prowadzi działalność „wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek”. Solidarność chce, aby do tego punktu dodać dodatkowe kryterium: przedsiębiorca otwierający swój punkt miałby korzystać wyłącznie z nazwy i znaku towarowego, który jest zindywidualizowany i odróżniający go od innych.

Zacznijmy od definicji franczyzy. Nie ma ustawowej definicji sieci franczyzowej, a jedyne, co  obecnie ją definiuje, to posługiwanie się jednolitym znakiem towarowym. Powszechnie franczyza uważana jest za dobry start do prowadzenia działalności. Spójrzmy na to oczami nowego przedsiębiorcy: wchodzimy na gotową markę, dostajemy podstawowy know-how i możemy prawie z miejsca zaczynać nasz biznes. Dlatego w dzisiejszych czasach franczyza jest popularna i uważana przez wielu za bezpieczną formę współpracy.

Co  się stanie ze sklepami franczyzowymi po wprowadzeniu postulatów Solidarności? Wielu przedsiębiorców prowadzących franczyzę to najmniejsi przedsiębiorcy, którzy niewiele różnią się od tych prowadzących sklepy pod nazwą własną. Warto zauważyć też, że wielu właścicieli małych punktów zdecydowało się na współpracę franczyzową. Co by się stało, gdyby postulaty Solidarności weszły w życie? Byłoby to ogromne utrudnienie. Po pierwsze, wiązałoby się z całkowitym zakazem handlu...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: