Smoleńskie dzieci, katyńskie dzieci, dzieci żołnierzy AK…

Dodano: 06/11/2018 - Nr 45 z 7 listopada 2018

Felieton [Okoniem]

Agnieszka Holland przed II turą wyborów samorządowych trzymała kciuki za klęskę „dzieci smoleńskich”. Bojowniczka o wolność i konstytucję do palety swych postulatów dołożyła tym samym kolejny – wyeliminowanie z życia publicznego osób, których rodzic zmarł w okolicznościach, jakie jej źle się kojarzą. Nie wiemy, czy taka eliminacja miałaby dotyczyć wszelkich funkcji społecznych, czy też autorka pomysłu przewiduje dla nich jakąś sferę, w której mogliby funkcjonować. Być może będą kolejne uściślenia. Przyznam jednak, iż w gruncie rzeczy niespecjalnie oburza mnie to wyznanie reżyserki, bo jest ono po prostu kolejną odsłoną niewyobrażalnego wręcz zakłamania podawanego opinii publicznej jako troska osoby światowej o stan polskiej demokracji. Agnieszka Holland w swoich odezwach przekroczyła wszelkie granice zwyczajnej przyzwoitości. I być może dobrze, że w sposób coraz bardziej nieludzki odsłania swe prawdziwe intencje. A one są po prostu odrażające. W publicystycznej
     
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze