Potwór z Berlaymontu. Martin Selmayr i podwójne standardy

Dodano: 11/09/2018 - Nr 37 z 12 września 2018

Świat [Prawa ręka Junckera i nepotyzm w UE]

Błyskawiczny awans Niemca Martina Selmayra na stanowisko sekretarza generalnego Komisji Europejskiej budzi poważne wątpliwości. Kariera tego zausznika Junckera pokazuje, że przestrzeganie zasad i procedur nie obowiązuje wszystkich w równym stopniu. „Potwór z Berlaymont” (siedziba KE), „Rasputin”, „Machiavelli” – to przydomki, którymi Martin Selmayr określany jest na brukselskich korytarzach. Towarzyszy szefowi KE od początku jego kariery w instytucjach europejskich. Selmayr żelazną ręką utrzymuje dyscyplinę w komisji, lekceważąc suwerenność poszczególnych komisarzy, wymusza na nich decyzje zgodne z wolą swojego szefa i dużych państw, takich jak Niemcy. Selmayr jest bezcenny w sytuacjach, gdy statek UE przestaje być sterowny, a podjęcie szybkiej decyzji wymaga zgniecenia kilku zbyt krnąbrnych oponentów i nagięcia kilku unijnych procedur.  1, 2, 3... jesteś szefem O Selmayrze zrobiło się głośno w ostatnim czasie ze względu na raport przygotowany przez
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze