Ponowoczesność

Felieton [Wrzutka]

Obserwatorzy sceny politycznej zastanawiają się, dlaczego praktycznie znikła Nowoczesna – nie mówię o uczestnictwie w wirtualnym jazgocie, ale o wypadnięciu z sondaży i poważniejszych politycznych kalkulacji. Partia, która przed 2,5 laty brawurowo wdarła się na polityczny ring, a po klęsce Platformy miała ochotę ją zastąpić, w czym utwierdzały ją niektóre sondaże lokujące ją powyżej 20 proc. poparcia, dziś podzielona i rozbita wegetuje gdzieś pod progiem wyborczym. Nowoczesna w 2015 r. jawiła się jako „Platforma zastępcza”, pomysł na świeży, radykalny anty-PiS. Chciała powtórzyć manewr Tuska, który wygenerował PO na truchle Unii Wolności. Tyle że Petru nie był Tuskiem, nie miał też swoich Płażyńskich, Rokitów, Olechowskich, a jedynie stadko kobiecin wpatrzonych w lidera i rywalizujących między sobą. Po fiasku grudniowego puczu, blamażu Ciamajdanu i kompromitacji szefa podróżą na Maderę znikły powody popierania drugiej Platformy, kiedy ciągle istniała ta pierwsza.
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze