Nadłuższa wojna nowoczesnej Ameryki

Na początku był mak i liście koki. Mak to marycha i heroina, koka – kokaina. Ta pierwsza gwarantuje zwidy, druga energetycznego kopa. Pierwszej królestwem było Peru i Kolumbia, drugiej północne bezdrożna Meksyku.

Z czasem podział przestał być oczywisty, zwłaszcza kiedy wyeliminowano parę kolumbijskich potentatów narkotykowych (np. Escobara). W świecie, który nie znosi próżni, ich rolę przejęli Meksykanie.

Zresztą trwająca wojna z narkobiznesem ma kształt sinusoidy – raz górą są władze, raz mafiozi. Oczywiście mam na myśli władze USA (zresztą często w swoich działaniach sprzeczne, np. nieustannie skonfliktowane agencje CIA i DEA), w Meksyku aparat jest doszczętnie
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: