Pomarańczowy noblista. Korea, ISIS, Iran

Barack Obama musiał po prostu być, nie robiąc nic specjalnego, by wzbudzać powszechny zachwyt i mieć zasługi dla budowania „pokoju na świecie”. Jeśli miałby choćby połowę osiągnięć Donalda Trumpa, to liberalne elity unosiłyby się pół metra nad ziemię przez całe jego dwie kadencje.

Wniosek 18 republikańskich senatorów o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Donaldowi Trumpowi okaże się zapewne wołaniem na puszczy. Trzeba powiem dużej dozy idealizmu i naiwności, by uznać komitet noblowski za ciało politycznie neutralne, które nie bierze pod uwagę ideologicznej afiliacji danego kandydata albo jego koloru skóry.
Baracka Obamę można postrzegać jako genialnego
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: