4 kwietnia 2018

Rosja ostro zareagowała na zakup przez Polskę rakiet Patriot, nazywając to „przejawem militaryzacji Polski”. Rzecznik MSZ zaznaczyła, że „Moskwa jest przygotowana do obrony swoich granic”. Pani Marija Zacharowa wspomniała też coś o „zapewnieniu nietykalności granic zachodnich” . To news zgoła sensacyjny, bo oznacza, że Rosja zadeklarowała jasno wycofanie się z Krymu. Bo to przecież najświeższe naruszenie „nietykalności granic zachodnich” Rosji. Brawo Putin!

Co do tego, że Rosja jest „przygotowana do obrony” wiemy od wieków doskonale. W 1956 r. broniła Węgier, w 1968 Czechosłowacji, w 1991 i 1999 Czeczenii, w 2008 Gruzji, a w 2014 Ukrainy. Na tej samej Ukrainie w latach 30. przeprowadziła wielką akcję obrony obywateli przed obżarstwem i otyłością. Ogólnie w czasach komunizmu obrona obywateli, w tym również własnych, przed przejadaniem się, była jej znakiem rozpoznawczym. Tylko z obroną Warszawy w 1920 r. coś poszło nie tak.
Teraz z utęsknieniem czekamy na akcję straszenia obywateli polskich, w szczególności atomówką i w ogóle nuklearną zagładą. Z całą pewnością uwierzymy, że z nowoczesnymi systemami rakietowymi jesteśmy zagrożeni, natomiast ze starym sowieckim złomem możemy czuć się bezpieczni. Gdyż jak wiadomo Rosja jest szlachetna i nigdy nie atakuje słabszych. Znaczy się, tfu, ich nie broni. Albo broni?! Sam już nie wiem, wszystko mi się pokiełbasiło.
Trafiłem ostatnio na reklamę karmy dla zwierząt pedigree pal. „Popatrz na te psiaki. Ich nie obchodzi rasa, kolor sierści, miejsce urodzenia. Może i nas kiedyś tego nauczą. Psy wydobywają z nas to, co dobre” – głosi ona (przepraszam, jeśli coś z lekka przekręciłem). Znaczy się producent karmy życzy sobie, żeby Polacy spsieli i nie tworzyli broń Boże zbyt zaawansowanej narodowej wspólnoty. Każdy Polak ma być jak pies. Najlepiej jak Szarik, Łajka albo pies cywil.
Hasło „psy wydobywają z nas to, co dobre” potwierdziło się ostatnio u mnie w Poznaniu. Pewien amstaff na...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: