Zmartwychwstanie

Andrzej Nowak jest autorem, który nawet z historycznego kalendarza potrafi zrobić pasjonujący bestseller. Jego „Niepodległa” opowiada o zniewoleniu. Zaczyna dość skrótowo opowiadać dzieje rozbiorów. Mocniej wchodzi w czasy po powstaniu styczniowym, kiedy zda się wszystkie nadzieje umarły.

Minie aż 50 lat, zanim w rocznicę śmierci Romualda Traugutta ruszą strzelcy z Oleandrów, dokonać szalonej demonstracji, udowodnić, że Polska nie umarła. I kiedy rozpocznie się misterium śmierci, sprawy polskiej nie da się zamieść pod dywan, będą musieli się odwoływać cesarze, przywódcy Zachodu, wreszcie prezydent Wilson. Ale żeby Polska byłą Polską, tysiące Polaków w kraju i za granicą walczyło wedle swoich możliwości. Były konspiracje, ale i żmudna praca organiczna. W Galicji stworzyliśmy „polski Piemont”, kuźnię kadr zaczątków armii w Królestwie. Piłsudski był wizjonerem, który przewidział przebieg Wielkiej Wojny, Dmowski mylił się we wszystkich kalkulacjach, ale przygotował Polaków do nowoczesnego myślenia i dzielnie stawał w Wersalu. Widać, jak w mozaice sprzeczności bierze górę rozsądek i umiarkowanie, jak w 1918 r. wszystko zaczyna się składać, poszczególne części kraju nagle pasują do siebie, nie trafia do nas rewolucja. Piłsudski mógłby iść dalej, realizować ideę prometejską, ale nie znajdował partnerów. Dla młodych nacjonalizmów z Litwy, Ukrainy czy Czechosłowacji sojusz z Polską był nie do przyjęcia. Zamiast międzymorza przyszła bolszewia. Odzyskanie na 20 lat niepodległości, mimo ogromnych strat, wojny i komuny, sprawiło, że przetrwaliśmy, budując wreszcie państwo wedle własnego wyboru.

Andrzej Nowak „Niepodległa” Biały Kruk Kraków 2018
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: