Samotność patrioty

„Reset” to pod wieloma względami książka niezwykła. Poczynając od osoby autora. Pułkownik Piotr Wroński jest rzadkim przypadkiem nawróconego esbeka. W latach 80. aktywnie zwalczał niepodległościowe podziemie, w wolnej Polsce przeszedł na jasną stronę mocy, pracował w UOP-ie na odcinku rosyjskim, później aż do 2013 r. w Agencji Wywiadu, a prawda, którą przedstawia, jest bardziej przerażająca od fikcji literackiej.

Trudno nazwać też uprawiany gatunek. Nie jest to zwykły thriller ani political fiction, raczej political non fiction, bo choć zmienione są nazwiska i niektóre szczegóły, bez trudu można rozpoznać wśród głównych postaci zabójcę Popiełuszki, generała Kiszczaka, jezuitę Turowskiego, rosyjski superagent Wanin zaskakująco przypomina Władimira Ałganowa, a główny bohater Piotr Szblicki posiada wiele cech autora. Dodajmy dobrą prozę, tak różną od wypocin funkcjonariuszy-literatów.

Jest to lektura pasjonująca, chociaż nieprzyjemna. Polska 1993–2009 okazuje się krajem przeżartym obcą agenturą, której władze nie umieją (czasem nie chcą) się przeciwstawić. Sowiecka siatka sięga głęboko, w jej ogniwach są krzykliwi działacze prawicy, dawni funkcjonariusze przekształceni w biznesmenów, ludzie mediów i Kościoła. Istnieją sprywatyzowane archiwa teczek i doskonały system łączności. W odróżnieniu od podobnych historii Ludluma czy Forsytha w „Resecie” nie ma happy endu. Tryumf dobra zostaje odłożony na daleką przyszłość. Akcja kończy się, kiedy zaskoczyły już wszystkie tryby machiny przygotowującej tragedię smoleńską.


Piotr Wroński „Reset, czyli weryfikacja spisku” Editions Spotkania Warszawa 2018
 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: