Antypolskie zoo. Kabaret Skeczów Męczących

Kandydat na premiera kradnący mikrofon, jego przyboczna gasząca dla jaj światło, biznesmen rzucający kulami z papieru oraz senator, który przebrany w więzienny strój z białą różą pod szyją wyglądał raczej na uciekiniera z psychiatryka niż dysydenta z sowieckich łagrów. Ta menażeria wykonała swoje zadanie – stworzyła na kilka dni obraz zdestabilizowanego kraju. Poza tym pogrążyła też siebie, ale to nie szkodzi. Zleceniodawca spektaklu kreowania mężów stanu nie zamawiał. Nie wydaje się forsy na...
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: