Obcy po chińsku

Nie czytałem dotąd chińskiej fantastyki. Dlatego do „Problemu trzech ciał” Cixina Liu, mimo gradu nagród, jakimi została obsypana ta książka, zabierałem się z pewną nieśmiałością. Obawiałem się, że przedstawiany w niej świat może okazać się niezrozumiały dla Europejczyka. Nic bardziej mylnego. To, co najbardziej chińskie, np. koszmary rewolucji kulturalnej, jest niesamowicie ciekawe, a los młodej Chinki Ye Wenije, która jest świadkiem śmierci swoich rodziców, a następnie trafia do obozu pracy, jest opowiedziany w sposób bliski naszemu odczuwaniu.

W dodatku okazuje się, że okrutny reżim Mao, dewastujący kulturę i naukę, nie zaniedbał, oprócz zagadnień zbrojeniowych, tak wydawałoby się mało marksistowskiego zagadnienia jak kontakt z innymi cywilizacjami. Przy czym głównym powodem jest troska, aby w ewentualnym kontakcie nie ubiegli Ludowych Chin imperialiści amerykańscy lub sowieccy. W dodatku kiedy ta szansa się pojawia, nie jest brany pod uwagę fakt, że obca cywilizacja Trisolaris może być dla Ziemi, niezależnie od targających nią konfliktów, zabójczo niebezpieczna.

Wątek współczesny wypełnia nakreślona z rozmachem intryga kryminalno-sensacyjna, która toczy się, jak w takiej literaturze bywa, o stawkę najwyższą – przetrwanie ludzkości.

Dodatkową atrakcją dla młodszego czytelnika są wycieczki bohaterów w świat komputerowej gry, opowiadającej o kolejnych upadkach i odrodzeniach innej cywilizacji odległej zaledwie o kilka lat świetlnych, w której starożytni chińscy cesarze stykają się z wybitnymi przedstawicielami cywilizacji Zachodu – Newtonem, Kopernikiem, Einsteinem, by dzięki informacjom zawartym w grze szukać szans ocalenia.

Cixin Liu „Problem trzech ciał”, Rebis, Poznań 2017
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: