Prezydencki tupolew nad polskimi obozami zagłady

Dodano: 25/04/2017

Manipulacja [media]

Przy okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej znów pojawia się sformułowanie o „prezydenckim samolocie”. Podobnych manipulacji jest więcej. Wspomniana fraza jest szkodliwa i łatwo ją utrwalić – wszak skojarzenie rodzi się samoistnie – na pokładzie znajdowała się głowa państwa. To (wyjątkowo destrukcyjne dla wyjaśnienia katastrofy) zdejmuje kompetencje za organizacje lotu z rzeczywistych odpowiedzialnych, sugerując wręcz przewinienie ludzi śp. prezydenta. A przecież tupolew należał do 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego i znajdował się w dyspozycji Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, na czele w którego w czasie tragedii stał Donald Tusk. Niestety, nie jest to wiedza powszechna. Sprawa ta była podnoszona wielokrotnie, ale niewiele z tego wynika. Tylko w tym roku w okolicach 10 kwietnia fraza „prezydencki tupolew” znalazła się między innymi na stronach „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” czy tygodnika „Newsweek”. W ten sposób utrwala się w opinii publicznej
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze