„Lalka” Maślony. Szalony taniec marionetek

Dodano: 29/09/2026 - Nr 40 z 30 września 2026

„Lalka” w reżyserii Pawła Maślony jednych irytuje i zniesmacza, drugich olśniewa i zachwyca. Jak zwykle wpadamy w skrajności. A przecież znacznie istotniejsza jest sprawa mało w Polsce dyskutowana: jak często przypominać kanon? I jak bardzo można go reinterpretować?

Anglicy słyną z tego, że swoje największe, światowej klasy lektury przekładają na ekran ze znaczną częstotliwością. Tak jest choćby z „Opowieścią wigilijną” Charlesa Dickensa, której kolejną filmową adaptację obejrzymy w listopadzie tego roku. Polska kinematografia ma, rzecz jasna, znacznie skromniejsze środki. Od lat słychać jednak głosy, że zaniedbujemy swój literacki kanon. Nasze kino, szczególnie w początkach transformacji ślepo zapatrzone w komercyjne wzorce z Zachodu, raczyło nas głupkowatymi, mniej lub bardziej kasowymi komedyjkami, z których kompletnie nic nie zostało. Owszem, dostaliśmy „Zemstę” Aleksandra Fredry, „Syzyfowe prace” Stefana Żeromskiego, „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza i „Ogniem i 

     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze