Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Dzień przed wyborami prezydenckimi miała miejsce niezwykła rocznica. 23 maja minęło 150 lat od stracenia na szubienicy ostatniego żołnierza Powstania Styczniowego, ks. Stanisława Brzóski. Ksiądz Brzóska jest pierwowzorem Żołnierzy Wyklętych, Hubalem i Łupaszką insurekcji roku 1863 Chociaż bowiem wszyscy historycy zgodnie uznają dzień egzekucji ostatniego dyktatora Romualda Traugutta za koniec powstania, to trzeba pamiętać, że od sierpnia roku 1864 aż do maja następnego roku trwał na posterunku niezwykły kapłan. Ksiądz, a zarazem dowódca powstańczego oddziału.  Człowiek, który został mianowany przez Rząd Narodowy kapelanem powstańczym Podlasia, a jednocześnie jako bojownik ze stułą zawieszoną na szyi, z krzyżem w jednej dłoni a karabinem w drugiej, walczył z Moskalami. Świadectwo...
Tomasz Łysiak
Szła w tym pochodzie cała Polska. Za wojskiem szli zwykli ludzie, niesiono setki wieńców. Dalej podążali duchowni – setki zakonników i księży oraz najwyżsi dostojnicy Kościoła. I w centralnym punkcie, na którym ogniskowały się oczy całego narodu, jechała, zaprzężona w sześć koni, laweta z trumną. Tuż za nią Pani Marszałkowa i obie pogrążone w smutku córeczki… „Trumno, trumno wysoka! Jakie wieziesz gruzy, Ile ruin w mrok twego zapadło się wieka? W nieruchomej szkatule, cichej i niedużej, Chcesz zamknąć Bożą chmurę? Ty myślisz – człowieka?!” Kazimierz Wierzyński – po niezwykle podniosłych uroczystościach pogrzebowych Marszałka Józefa Piłsudskiego – napisał o nich wiersz. Ten jeden z duchowych przewodników narodu romantyków i poetów żałobnym piórem próbował przekazać to, co czuli...
Tomasz Łysiak
Tak jak w Hiszpanii ciągle trwa budowa katedry Sagrada Familia Gaudiego, tak i my, Polacy, czekamy na ukończenie prac nad Świątynią Opatrzności. Ta narodowa Katedra Polskości budzi wściekłość środowisk lewackich, które wobec kolejnych dotacji nieustannie narzekają na wspieranie tego projektu przez państwo. Trzeba więc ciągle na nowo przypominać historię powstania owej „najbardziej demokratycznej ze wszystkich świątyń”, gdyż za taką należy uznać budowlę, mającą stanowić wieczne upamiętnienie pierwszej europejskiej konstytucji Mówiąc „Świątynia Opatrzności”, należałoby zresztą dodawać prawie jednym tchem słowa: „która stanowi pamiątkę Konstytucji 3 maja”. Dyskusji ze zwolennikami odzierania naszego państwa z waloru sakralnego nie ułatwia w dodatku fakt, że projekt architektoniczny,...
Tomasz Łysiak
Piątą rocznicę smoleńską miałem zaszczyt obchodzić wspólnie z patriotycznym środowiskiem Legnicy. W mieście, w którym ślady stacjonowania armii sowieckiej, można odnaleźć nie tylko w architekturze, ale także w ludzkiej psychice. Nawet obecnie wielu legniczan idealizuje czasy, w których czerwonoarmiejcy stanowili o kształcie, klimacie i sposobie życia. Wspominają czasy niewoli jako okres szczęśliwej koegzystencji z okupantem. Tym trudniej jest w mieście ludziom, którzy rozumieją prawdziwy sens wolności, prawdziwy wymiar niepodległości i prawdziwą miarę suwerenności Gdy 10 kwietnia zorganizowano uroczyste obchody rocznicy smoleńskiej tragedii, władze miasta nie wystawiły flag narodowych, nie były obecne na uroczystościach i jako jedynych reprezentantów wysłały poczet Straży Miejskiej....
Tomasz Łysiak
Niezwykłe były te polskie sakramenty wielkanocne pod Monte Cassino. Sakrament Pokuty i Komunia Święta. I straż przy Grobie Pańskim. I radość, że On „zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał”. Wielu żołnierzy w maju 1944 r. na zboczach Monte Cassino złożyło ofiarę najwyższą Zbliżała się Wielkanoc 1944 r., od stycznia trwała batalia o Monte Cassino. Kolejne Święta Zmartwychwstania Pańskiego nasi rodacy mieli spędzić w trakcie wojennej tułaczki. Biskup Józef Gawlina, pełniący posługę duszpasterską jako kapelan polskich oddziałów walczących we Włoszech, wygłosił kazanie wielkopostne do żołnierzy 3. Dywizji Strzelców Karpackich. Zgromadzeni wokół Naczelnego Wodza, w skupieniu słuchali słów biskupa, który zaczął od tego, jaka droga już za nimi: „I znowu pełen każdy zakątek polskich mogił i...
Tomasz Łysiak
Początkiem była Gruzja. Potem Smoleńsk. Za nimi Krym. Za każdym razem te wydarzenia nie spotkały się z odpowiednią reakcją świata Zachodu. Trwa agresja na wschodzie Ukrainy. I znów to samo. Jest w tym wszystkim pewien problem. Nawet, jeśli początkowo rosyjski niedźwiedź jechał na rowerze, to zbyt długie pozwalanie mu na tę jazdę pomogło nabrać mu sił i pewności siebie „Wybierzmy zgodę i bezpieczeństwo” – zabrzmiał slogan wyborczy urzędującego prezydenta. W byłym sekretarzu i towarzyszu Leszku Millerze musiał on wzbudzić jakieś wspomnienia z czasów, gdy podobne hasła wisiały na ulicach polskich miast, tyle że wypisane były na wielkich, czerwonych płachtach. Takie o „przyjaźni między narodami”, „przewodniej roli” i „bezpieczeństwie”. Mogą one teraz powracać, i to nie tylko nad Wisłą....
Tomasz Łysiak
W Związku Harcerstwa Polskiego postanowiono po raz kolejny zmienić tekst przyrzeczenia harcerskiego, wyrzucając z niego Boga i proponując wariant ateistyczny. Z obecnie obowiązującego: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu” ZHP co prawda nie rezygnuje, ale przedstawi kandydatom do swoich szeregów wersję drugą, laicką: „Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Polsce, dążyć do Sprawiedliwości i Prawdy, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu” Historia skautowej przysięgi w Polsce jest wbrew pozorom niezwykle zagmatwana, a liczba jej wersji przyprawia o zawrót głowy. Sięgając wstecz, aż do prapoczątków ruchu skautowego w Polsce, czyli do roku 1909, zacząć trzeba od jej pierwszej...
Tomasz Łysiak
W styczniu roku 1955 w Detroit gen. Kazimierz Sosnkowski spotkał się z amerykańską Polonią. Okazja była piękna – kolejna, 92. rocznica Powstania Styczniowego. Z tej racji generał, piłsudczyk – nie tylko z powodu legionowego życiorysu, ale także przywiązania do idei i wartości Marszałka – wygłosił do rodaków niezwykłe przemówienie. Mówił o etosie powstańczym, o wielkości charakterów, niezłomności i sile ducha. Wspominał o uwrażliwieniu społecznym i hasłach uwłaszczeniowych, które znalazły się w Manifeście  „Bohaterski, nadludzki zryw powstańców nie poszedł jednak na marne, tak jak nie rozwiewa się w nicość żadna ofiara poczęta z czystego serca i żarliwego ducha. Legenda 1863 roku stała u kolebki mego pokolenia, zagrzewała je do boju i zrodziła nowy okres walk o świętą sprawę....
Tomasz Łysiak
Obchody rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz pokazały, że Polska nie dorasta do miana państwa dojrzałego, zakorzenionego w przeszłości i odpowiedzialnego wobec systemu znaczeń i symboli, jakie kształtują nasz wewnętrzny obraz duchowy. Niezaproszenie na oficjalne uroczystości córki rotmistrza Pileckiego wzbudziło szok i niedowierzanie jedynie wśród ciemnogrodzkiej części opinii publicznej Reszta zadowoliła się tłumaczeniem dyrektora muzeum Piotra Cywińskiego, który wyjaśnił, że trudno byłoby „do wszystkich wysłać zaproszenia”, a jak „ktoś się zgłosił”, to pracownicy starali się „w ramach wąskiej puli go umieszczać”. Dodał jeszcze kuriozalne: „Trudno, byśmy wysłali setki tysięcy zaproszeń; trudno też, żebyśmy wybierali sobie, do kogo wysłać, a do kogo nie...
Tomasz Łysiak
730 lat to szmat czasu, przeszłość tak dawna, że wydaje się nie mieć dla żyjących obecnie zbyt wielkiego znaczenia. Warto jednak przemierzyć tę otchłań wieków i skupić uwagę na wydarzeniu z 1285 r., które miało niebagatelny wpływ na to, kim jesteśmy teraz, a być może było jednym z fundamentalnych kroków w budowaniu czegoś, co obecnie definiujemy jako „polska tożsamość” – na synodzie w Łęczycy. Nasza perspektywa każe nam często myśleć o wieku XIX, kiedy nasz kraj zniknął z map, ale pozostał w myślach i sercach Polaków. Czarny okres naszych dziejów przetrwaliśmy dzięki temu, że – jak w słowach pieśni legionowej – Polska wtedy nie zginęła, bo my chroniliśmy jej byt w naszych duszach. Tę myśl, to uczucie, to rozumienie Ojczyzny zaborcy usiłowali zniszczyć na różne sposoby i ponieśli...
Tomasz Łysiak
Kilka miesięcy po tragicznej śmierci syna Ryszarda Kuklińskiego, na kampusie uniwersyteckim dochodzi do kolejnego morderstwa – rozpędzony dodge taranuje młodego człowieka i parokrotnie uderza w leżące ciało. To drugi z ukochanych synów pułkownika. Dla człowieka znającego sposób, w jaki imperium sowieckie rozlicza się ze swoimi przeciwnikami, było oczywiste, że obie śmierci nie były przypadkiem „W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 1994 r. zniknął wraz ze swoim wspólnikiem. Umówili się na sylwestra z jakimiś dziewczynami w przybrzeżnej restauracji po drugiej stronie zatoki, mieli tam przypłynąć jachtem. Dziewczyny czekały, czekały i tuż przed północą poszły do domu. Były pewne, że Bogdan i jego kolega po prostu je wystawili. W trzy dni później straż przybrzeżna odnalazła na pełnym morzu...
Tomasz Łysiak
Zygmunt Sroczyński, ambasador RP w Kujbyszewie w latach 1941–1943, ofiarował kiedyś Instytutowi im. J. Piłsudskiego w Nowym Jorku niezwykły dar. Była to papierowa teczka z pięknie ozdobioną okładką, którą wykonali Polacy zesłani w okolice Archangielska. Czyjaś ręka namalowała polską wieś, ludzi idących przez śniegowe zaspy do roziskrzonego kościółka i napis: „Z życzeniami świątecznymi”. Oprócz tego w każdym rogu teczki widniał orzełek na czerwonym tle, a całość związana była bordowymi sznureczkami W środku były różne papiery  i dokumenty, a między nimi znalazła się również świąteczna karta z wyrysowanym Jezuskiem i klęczącymi aniołkami. I znów pojawiają się biało-czerwone litery „Wesołych Świąt” oraz pieczołowicie przyklejone zasuszone, syberyjskie kwiatki. Ale największe wrażenie...
Tomasz Łysiak
18 grudnia 1907 r. na łamach francuskiego dziennika „L’Echo de Paris” ukazała się odezwa polskiego pisarza Henryka Sienkiewicza, będąca protestem przeciwko ustawie wywłaszczeniowej. Był to apel o to, by zachodni świat wypowiedział się w sprawie łamania cywilizacyjnych i kulturowych norm. To było pukanie do sumień Europejczyków i prośba, by nie milczeli wobec aktów barbarzyńskiej polityki Na przełomie XIX i XX w. na terenie zaboru pruskiego nasiliła się akcja germanizacyjna. W 1894 r. trzech niemieckich właścicieli ziemskich założyło nawet specjalne towarzystwo mające wspierać działania antypolskie – Deutscher Ostmarkenverein, zwane powszechnie Hakatą. Hakacie udało się nakłonić rząd do wielu posunięć przeciwko Polakom. Najbardziej jaskrawe przykłady to usunięcie barw biało-czerwonych z...
Tomasz Łysiak
Czas wreszcie zacząć stawiać poważne pytania o to, na ile zakres naszej wolności jest jeszcze zgodny z normami konstytucyjnymi, a na ile zmierza on w stronę demokracji fałszywej Pewna dość frywolna i bezczelna aktoreczka, panna Jenny Philis, stojąc na deskach Teatru Francuskiego w Warszawie, niemiłosiernie fałszowała, raniąc nie tylko wrażliwość estetyczną, lecz także etyczną publiczności. Każdy z widzów, który 8 maja 1819 r. przybył do Pałacu Radziwiłłowskiego oglądać operetę Nicolego zatytułowaną „Michał Anioł”, wiedział bowiem doskonale, iż panna Philis ma w nosie nie tylko zasady dźwiękowej harmonii, lecz także zasady moralne. Mówiąc brutalnie – puszczała się z co drugim rosyjskim oficerem stacjonującym w Warszawie, a śpiewając swą partię w operecie, trzepotała do swych adoratorów...
Tomasz Łysiak
W 1861 r. Delegację Miejską rozwiązano po czterdziestu dniach, a 8 kwietnia moskiewskie roty piechoty zaczęły strzelać do bezbronnego tłumu. Teraz wystarczą mainstreamowi media plujące jadem. Seans nienawiści, jaki rozegrał się po słusznym żądaniu ogłoszenia ponownych wyborów, przekroczył zwykłą normę. Jednocześnie usiłowano wmówić ludziom, że prawda sama przez się jakoś wypłynie z internetowej otchłani, mamiąc Polaków „ręcznym liczeniem głosów”, gdy tymczasem nic nie liczono, lecz jedynie sprawdzano… protokoły Na skutek strzałów oddanych przez rosyjskie wojsko 27 lutego 1861 r. padło na Krakowskim Przedmieściu pięciu mieszkańców Warszawy, znanych później jako „pięciu poległych”. Oburzeni warszawiacy szybko się zorganizowali, żeby odważnie rzucić władzy prosto w twarz, co myślą o takim...
Tomasz Łysiak
Wielkim sukcesem Józefa Piłsudskiego było też – oprócz odzyskania Niepodległości, wywalczenia suwerenności, a następnie jej obrony przed bolszewickim najazdem – stworzenie, niejako „ulepienie” na nowo Żołnierza Polskiego. Te kadry Pierwszej Kompanii stały się – patrząc szerzej – kadrami nowo powstającego państwa. W roku 1905 Stefan Żeromski stworzył przepiękny „Sen o szpadzie”. Opisał w nim zgon oficera japońskiego, który przed śmiercią nie chce przekazać swych pieniędzy dzieciom, gdyż ufa, że mieć je będzie w pieczy cesarz – Mikado. „Usłyszawszy tę prostą odpowiedź, wzdrygnął się w duchu świat znikczemniały, tym większym zdjęty zachwytem, że japońska sprawa była wygraną”. Polska sprawa na początku dwudziestego stulecia od wieku ponad była sprawą przegraną. Mimo to polski żołnierz nie...
Tomasz Łysiak
W piekielnej wizji warszawskiej Woli sięgamy jakichś zenitów ludzkiej wyobraźni. Dziewczynka wepchnięta w płomienie. Ojciec, który rzuca się na Niemca z gołymi rękami i ginie. Kobieta chwytająca za twarz niemieckiego oficera, która prosi: „Nie zabijaj już więcej, zobacz, co zrobiłeś”, a on blednie, słania się, prawie mdleje. Chłopiec wyrzucony z okna i lecący w dół z klapami od munduru niemieckiego wyrwanymi zaciśniętymi w rozpaczy rączkami. Dzieci skulone w kucki pod ścianami budynków. Ogień i dym. Wódka. Jesionka we krwi. Pomidor w dłoni Wiesia. Czwórka dzieci ze szpitala Karola i Marii. Idą przez puste ulice, przez morze płomieni, pośród gruzu i szkła, trzymając się za ręce „Któżby te bóle i te rany krwawe / malować umiał dobranymi słowy, / co teraz oczy me ujrzały łzawe! / Nie...
Tomasz Łysiak
Moskale sami zostawiali po sobie pomniki. Nie musimy ich już budować. Te pomniki to kloaczne ślady w rozbebeszonych polskich domach, rozprute książki, spalone meble. A nawet swoiste, modernistyczne „dzieła barbarzyńskiej sztuki” Gdy w 1920 r. Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, Polskę ogarnęło przerażenie. „Zza kordonu wojsk bolszewickich, z okolic zajętych przez armię czerwoną przekradały się wieści piekielne: pożary, grabieże, morderstwa, krwiożercze sądy czerezwyczajki, zabójstwa obywateli miejskich bez sądu, za to jedynie, że są właścicielami większej własności. Mordowanie księży. Pastwienie się nad kobietami. Któż z nas w oczach nie ma tego korowodu dziesiątka tysięcy wozów, ciągnących na Warszawę i za Warszawę, z pod Mińska, z pod Wilna...
Tomasz Łysiak
„Tęczowe armie” i wspomagający je „prawdziwi Europejczycy”, wychowani na politycznej poprawności, zaczęli nawoływać w internecie do bojkotu piwa marki Ciechan i wylewania go przed kamerami. Samego producenta niemalże zlinczowano słownie. To nic innego jak zawoalowana agresja, rodzaj ataku wirtualnego, który ma podeptać i zniszczyć tego, kto się ze zboczeńcami nie zgadza Henryk Walezy, nasz niezbyt udany „malowany król”, uciekł z Polski do bardziej dla niego zrozumiałej, „europejskiej” Francji, zakrywając przy tym uszy, by nie słyszeć ciągnącego się za nim okrzyku starosty oświęcimskiego: „Najjaśniejszy Panie, czemu uciekasz?”. Nad Sekwaną oddał się swoim ulubionym homoseksualnym ekscesom. Kobiecy sposób noszenia się i ubierania króla, dbałość o wygląd, kolczyki w uszach i...
Tomasz Łysiak
Sens i przekaz słów wypowiadanych przez szefa rządu jednego z największych krajów Europy w chwili, gdy stoimy wszyscy wobec wydarzeń żywo przypominających atmosferę lat 30. ubiegłego wieku, każe poważnie zastanowić się nad fatalnymi rządami PO. Nie ulega wątpliwości, że Ewa Kopacz, namaszczona przez „króla Tuska” na namiestnika w Prywislinskim Kraju, stanowi kolejne, jeszcze słabsze, jeszcze mniej sprawne oblicze tej samej władzy Alegoria Polski jako kobiety często pojawiała się w naszej kulturze, szczególnie wtedy, gdy byliśmy uciemiężeni, pobici, rozdarci przez zaborców. Dość wspomnieć malowane pędzlem wypowiedzi sygnowane przez Matejkę i Grottgera czy pomniejszych artystów, autorów pocztówek, rycin, ilustracji patriotycznych. Rzeczpospolita ujarzmiona miała wizerunek skrzywdzonej...
Tomasz Łysiak
Tuż po narodowym „czytaniu Sienkiewicza”, w nieocenionej – jeśli chodzi o tropienie śladów obskuranckiej polskości – „Gazecie Wyborczej”, ukazał się tekst Romana Pawłowskiego zatytułowany „Nie czytajcie Sienkiewicza”. Akcja czytelnicza, mimo że zaangażował się w nią sam prezydent RP, nie spodobała się luminarzowi kulturalnemu z Czerskiej, który w zgrabnych słowach postanowił wyjaśnić czytelnikom, dlaczego nie powinni sięgać po Sienkiewicza Tu wypada zacytować dziennikarza: „Piękne komunały nie mogą jednak zasłonić szkodliwości dzieł tego »pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego«, jak autora »Potopu« nazwał Gombrowicz. To, czym Sienkiewicz pokrzepia, to nie jest bynajmniej wino z omszałego gąsiorka Zagłoby, ale bezkrytyczne uwielbienie przeszłości. To utożsamienie katolicyzmu z...
Tomasz Łysiak
„Wojna domowa na terenie Ukrainy ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa ukraińskiego. W ciągu kilku miesięcy Ukraina utraciła zdolność kierowania państwem we wschodnich rejonach, w których Kijów przestał odgrywać rolę stolicy. [...] Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, Ukraina stała się wygodnym polem działania dla wszystkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić FR. Dlatego też rząd rosyjski, który zachowywał dotąd neutralność, nie może pozostać dłużej neutralnym w obliczu tych faktów” Po podpisaniu traktatu rozbiorowego, jakim de facto była umowa między faszystowskimi Niemcami a Związkiem Radzieckim, zwana paktem Ribbentrop–Mołotow, dla sowieckiego rządu stało się jasne, że gdy dojdzie do agresji na Polskę, będzie musiał ten fakt wyjaśnić swojemu narodowi....
Tomasz Łysiak
Jedzenie jabłek może okazać się pustym gestem, jeśli w sferze symboli nadal będziemy się zachowywali jakbyśmy byli Prywislinskim Krajem. Jednak jest nadzieja. Bo ciągle są młodzi ludzie, którym będzie się chciało ubrać wróble w czarne fraki, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba Młodzieńców, którzy wdrapali się na szczyt moskiewskiej iglicy i przemalowali sowiecką gwiazdę w ukraińskie barwy, schwytano. Nie ulega wątpliwości, że zostaną przykładnie ukarani przez nowocarską władzę. Może czekać ich los iście dziewiętnastowieczny – kara odbywana w warunkach sybirskiej zsyłki czy więziennego odosobnienia. Tak opór „mały” na Ukrainie idzie teraz ramię w ramię z oporem prawdziwym, jaki manifestują rosyjskiemu despocie potomkowie Kozaków. Podobnie było i u nas, gdyśmy się musieli carowi i jego...
Tomasz Łysiak
To już inny Heraklion niż ten, po którym spacerował Zbigniew Herbert. Chociaż nadal upał miażdży głowę, a światło oślepia ostrym blaskiem. Jednak uszy cierpią od dźwiękusilników samochodów stojących w korkach, a płuca z trudem oddychają powietrzem przesyconym spalinami. Wenecki port i mury panoszą się jak dawniej Jest też ulica, którą w latach sześćdziesiątych spacerował poeta. „Długie lata prześladować mnie będzie ten obraz i wspomnienie wędrówki po stromej ulicy Handakos, obraz spętania – jakby to wówczas dotknęła mnie po raz pierwszy śmierć w oślepiającym słońcu południa”. Ta sama śmierć czai się także dziś w zaułkach stolicy Krety, lecz ma w sobie pustkę wystaw sklepowych wielkich światowych marek. Chowa się więc w mniejsze uliczki i tam czeka, by dopaść nagłym rozbłyskiem promieni...
Tomasz Łysiak
Piłsudczycy – to ludzie, którzy wierzą, iż o Polskę trzeba walczyć, nie ustawać, a gdy Jej godność i honor cierpi, wtedy niestrudzenie iść, będąc „wprzęgniętym do olbrzymiego rydwanu, nad którym ciągną – ku krańcowi horyzontu, drżącemu w błyskawicach – sławę Narodu”. I dzisiaj są tacy To się stało 6 sierpnia. Akurat tego magicznego dnia, który on sam opiewał, unosząc w wyższy wymiar symboliczny. W 1914 r. wyszli z Oleandrów o godz. 3.30 żołnierze Pierwszej Kadrowej. 30 lat później trwało kolejne polskie powstanie – Warszawskie. Siedział w swoim mieszkaniu przy ul. Kaliskiej. Słychać było wystrzały. To atakowała RONA, oddział rosyjskich renegatów, rywalizujący w okrucieństwie z „własowcami”. Nasi bronili czworoboku ulic między Kaliską, Kopińską, Białobrzeską i Joteyki. Juliusz Kaden-...
Tomasz Łysiak
Mija siedemdziesiąt lat od wybuchu Powstania Warszawskiego, a wciąż nie milkną głosy krytyczne o zrywie ’44, jakby wydarzenia z gruntu wojskowo-politycznego można było mierzyć jedynie laboratoryjną wagą posthistorycznej analizy Książę Jeremi Wiśniowiecki wysłał Skrzetuskiego z listem do atamana koszowego. Namiestnikowi było to na rękę, gdyż mógł po drodze odwiedzić Rozłogi, w których zostawił swe serce, a że burza wisiała nad Rzecząpospolitą, więc szalał z niepokoju. Słanie do Heleny Rzędziana z listami już nie wystarczało. Wyjechawszy z ową misją, wpadł do dworu kniaziówny, wymieniając z nią czułe pocałunki i miłosne przysięgi. Szczęśliwy ruszył dalej, aż dotarł do Kudaku, położonej nad brzegiem Dniepru polskiej twierdzy. Obroną zamku zarządzał niejaki Grodzicki. Ten komendant kudacki...
Tomasz Łysiak
Na jednym z krótkich ujęć wstrząsającego filmu Jana Komasy, który zmontowany został z prawdziwych zdjęć nakręconych przez operatorów AK podczas Powstania Warszawskiego, widać powstańców składających przysięgę. Dzięki pracy specjalistów od odczytywania słów z ruchu warg możemy ją znowu usłyszeć. – Ślubuję! – pada z młodych ust, a to „ślubuję” znaczy tyle co „oddam życie” Wielu z nich oddało je już niedługo po tym akcie strzelistym zaślubin z Rzecząpospolitą. Gdyż jest „parę starych zaklęć, dla których warto żyć”. I parę takich, dla których warto oddać życie. Potem ci młodzi chłopcy śpiewają „Rotę”. Fragmencik tylko: „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród, nie damy pogrześć…”. Chwilę później taśma się urywa. Ale dla nas ta pieśń nadal brzmi. Tę melodię i te słowa znamy doskonale, mamy je...
Tomasz Łysiak
To prywatne muzeum jest rodzajem sowieckiego skansenu na ziemiach polskich. Stoją tam m.in. pomniki Berlinga i Rokossowskiego, pod którymi w każdy Dzień Zwycięstwa składają kwiaty byli kombatanci, członkowie PZPR, milicjanci i ormowcy. To miejsce, do którego ciągle zjeżdżają sowieccy żołnierze, piją wódkę z gospodarzem, a potem oglądają zgromadzone eksponaty – radzieckie mundury i czapki, ordery i dyplomy, popiersia Lenina i maski przeciwgazowe, gwiazdy, sierpy i młoty w wielu wymiarach i odsłonach… Nie byłem tam. I nie mam zamiaru być. Być może dlatego, że już samo kupienie biletu wstępu byłoby rodzajem współuczestnictwa. Tak jak nabycie „Gazety Wyborczej” stanowi, nolens volens, udział w pewnym zagrażającym Polsce przedsięwzięciu.  Jednak w pobliskim miasteczku zobaczyłem...
Tomasz Łysiak
Wszelkie zależności konstytucyjne nie mają dla Donalda Tuska i jego ekipy żadnego znaczenia. Ważniejsza od oficjalnie zajmowanych stanowisk jest pozycja wynikająca z kolesiowatego układu. Zupełnie jakby banda kumpli z podwórka, z jakiejś niecieszącej się dobrą sławą dzielnicy, dorwała się do stanowisk, zgrywała ministrów, a jednocześnie robiła wspólnie interesy. I gdy tylko odwrócą się kamery i mikrofony, oddycha z ulgą, zrzuca garnitury i knajackim tonem peroruje, jaki interes jeszcze można ugrać, mając władzę w państwie August III Sas przyniósł Polakom wiele zmian obyczajowych. Wśród nich było także wąchanie tabaki. Stał się ów zwyczaj niezwykle popularny i w drugiej połowie wieku oświeceniowego do dobrego tonu należało wyciągnięcie ozdobnej tabakierki, zażycie szczypty, kręcenie...
Tomasz Łysiak
W innych okolicznościach, w wolnej już Polsce, dalej trzeba walczyć o ludzkie życie. Zabierane nie kulą karabinową. Zabijane w blasku świateł aborcyjnych gabinetów Są na tych okularach ślady krwi. Zaschnięte krople przetrwały do dzisiaj. Od 5 sierpnia 1944 r. W tę czarną, potworną sobotę do Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej przyjechali Niemcy. A dokładniej oddział z batalionu Azerów, krasnoarmiejców o mongolskich rysach twarzy, którzy sierp i młot zamienili na swastykę. Przynieśli ze sobą nienawiść do Polaków, dzikość, brutalność i chęć mordu. Przy wejściu czekali na nich dyrektor Józef Piasecki, prof. Janusz Zeyland, a także szpitalny kapelan, ksiądz Kazimierz Ciecierski. Oficer SS kazał prowadzić się do gabinetu dyrektora. Tam stanęli pod oknem. Wtedy Niemiec wyjął pistolet i...
Tomasz Łysiak
Wyrok w sprawie Tomasza Terlikowskiego to jedynie dalszy ciąg surrealistycznej historii, która rozgrywa się przed naszymi oczami od wielu lat – historii, w której Europa stacza się w barbarzyński niebyt, negując wszystkie podstawy cywilizacyjne, będące przecież jej fundamentem W 1984 r., w zapadłym regionie Kenii, zespół antropologów pod kierunkiem Richarda Leakeya dokonał niezwykłego odkrycia. W wyschniętym korycie rzeki Nariokotome jeden z naukowców natrafił na szczątki kostne. Były to niewielkie kawałki czaszki ludzkiej. Początkowo nie zrobiły one wielkiego wrażenia na Leakeyu, który zapisał w swoim dzienniku: „Nieczęsto zdarzało mi się widzieć coś mniej obiecującego”. Jednak w tym wypadku przeczucie go omyliło. Fragmenty czaszki okazały się jednym z najciekawszych odkryć...
Tomasz Łysiak
Cóż będą w przyszłości dzieci polskie wiedziały o postawach honorowych, o tym, co znaczy zdrada ojczyzny, jaki wydźwięk ma słowo „Targowica”, a jaki „patriotyzm”, gdy uczyć się będą na takich przykładach, jakie dało im państwo polskie w czasie pogrzebu sowieckiego generała Wojciecha Jaruzelskiego, zdrajcy i łotra, odpowiedzialnego za śmierć i nieszczęścia wielu Polaków, którego nie tylko nie ukarano stosownie do win, ale pożegnano na pogrzebie honorami, salwami żołnierskimi i uroczystymi przemowami prezydentów? W czerwcu roku 1793 targowiczanie utworzyli pułk, na którego czele stanął szlachcic Jan Suchorzewski. Ten sam, który życie własnego dziecka dawał „w zastaw”, by nie dopuścić do uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Ponadto Stanisław Szczęsny Potocki oraz Seweryn Rzewuski kazali wybić...
Tomasz Łysiak
Współpraca endecji z Sowietami nie ograniczała się jedynie do symbolicznego sekowania Marszałka Piłsudskiego i jego środowiska. To była także świadoma działalność agenturalna na rzecz Sowietów. Przykładem może być agent, którego sekretarz Arkadiew w swoich zapiskach określał jedynie inicjałem S. Był to niewątpliwie jeden z wysokich rangą polityków endecji, który przychodził do ambasady regularnie i nie tylko składał obszerne wyjaśnienia, ale nawet sugerował konkretne rozwiązania Z określeniem „pełnomocny przedstawiciel” mieli okazję zapoznać się Polacy w czasie prowadzonego przez MAK posmoleńskiego „śledztwa”. Co prawda, częściej używało się u nas słowa „akredytowany”, lecz w istocie, według zapisów załącznika nr 13 Konwencji Chicagowskiej, precyzyjnie powinno się właśnie mówić „...
Tomasz Łysiak
Ekipa od siedmiu lat dzierżąca władzę w Polsce nie tylko bagatelizowała zagrożenia, lecz także w wielu sprawach to „przyjaciele Moskale” i relacje z nimi stawały się ważniejsze niż dbanie o polski interes narodowy i ochrona naszych obywateli przed agresją 9 maja 1920 r. odbyła się w Kijowie niezwykła defilada. Była swoistym pozytywnym crescendo tzw. wyprawy kijowskiej – zamysłu polityczno-militarnego komendanta Józefa Piłsudskiego, który pragnął wcielić w życie swoją ideę federalistyczną. W myśl tej idei jedynie państwa wolnych narodów Europy Wschodniej mogły razem stworzyć siłę zdolną oprzeć się agresywnej rosyjskiej-radzieckiej polityce. Wolna Ukraina była częścią owego planu, a jej politycznym cementem miał być sojusz Piłsudski–Petlura. Gdy Polska była nieugięta Zanim jednak...
Tomasz Łysiak
Naszym przodkom przychodziło znosić najgorsze chwile ze strony „przyjaciół Moskali”, gdyż ci, recytując „Oniegina” – zabierali nam wolność, torturowali i zabijali w sposób iście barbarzyński W naszej rodzinnej leśniczówce zostało po nim niewiele pamiątek. Kilka zdjęć, listy i kartki pisane w okopach pod Łowczówkiem. I dwa sygnety z datą 1914. To pod Łowczówkiem Władek Leśniak, żołnierz piątego pułku piechoty Legionów, jako młodziutki chłopak poszedł do ataku, zdobywając stanowisko ogniowe nieprzyjaciela i order za cnoty wojskowe. Na jednej z tych niewielkich pożółkłych karteczek można przeczytać zdanie: „Jutro znowu idziemy walczyć z tą azjatycką dziczą”. On wiedział, dlaczego tak pisze do moich pradziadków, miał już wcześniej „przyjemność” spotkać się z rosyjskim wojskiem. Czuł to...
Tomasz Łysiak
Gdy ktoś obecnie smuci się faktem, że sejm nie popiera jednogłośnie uchwały honorującej cześć Papieża, wielkiego Polaka, może równie się zasmucić, patrząc na wydarzenia sprzed ponad 200 lat. Gdzie szukać przyczyn formowania się tysięcy współczesnych Suchorzewskich, którzy całkiem stracili umiejętność oceny podstawowych faktów i tkwiąc po uszy w propagandowym, de facto prorosyjskim sposobie myślenia, ciągle sobie roją, że są… „patriotami”? Świtem, 3 maja 1791 r., w Warszawie pogoda była piękna, a powietrze zdawało się być przesycone jakimś przedziwnym napięciem. W nocy z Pałacu Radziwiłłowskiego, gdzie obradowało blisko stu działaczy stronnictwa patriotycznego, wszyscy się przenieśli do mieszkania marszałka Małachowskiego i długie godziny radzono nad tym, co uchwalić na sejmie. Z kolei...
Tomasz Łysiak
Rzeź oszmiańska stała się jednym ze „składników” polskiej Golgoty – świadectwem okrucieństwa i dzikości Rosjan, a także przykładem chwalebnych postaw rodaków, którzy nie poddawali się w wysiłkach zmierzających do odzyskania Ojczyzny Oszmiana zapisała się w naszej pamięci jako jedno z tych miejsc narodowej kaźni, której męczeński wymiar tradycja narodowa, poezja i pieśń przeniosły w wymiar symboliczny. Ofiara nabiera wtedy głębszego sensu, gdy pamięć ludzka przywraca jej godność. A także wtedy, kiedy z uczynionego przez innych zła można – nawet po długim czasie – wykuć dobro. Dobrem ofiary życia wielu pokoleń Polaków była Niepodległość. Strzelać kartaczami W kwietniu 1831 r., po kilku bitwach i potyczkach na Litwie, powstańcy listopadowi pod dowództwem Karola hr. Przeździeckiego,...
Tomasz Łysiak
Nie mogą tego zrozumieć ludzie ze środowiska „Gazety Wyborczej” czy „Newsweeka”. W głowie im się nie mieści, że w dzisiejszych czasach ktoś może kłaść na szali cały swój dorobek, całe swoje życie, by w końcu prawda o Smoleńsku ujrzała światło dzienne Polski dziewiętnastowieczny mesjanizm odmieniany na wiele sposobów, przeżywany w ciszy domowego ogniska, podczas modlitw za ojczyznę, na ulicy w trakcie manifestacji przeciwko carskiemu okupantowi czy płynący z kart romantycznej literatury na stałe wpisał się we wrażliwość polską. I stał się częścią polskiej tożsamości – nawet wtedy, gdy jest nie tylko przedmiotem akceptacji, ale i krytyki. Tych spierających się i podających w wątpliwość ideę mesjanistyczną można porównać do stanowiska ateisty, który samym dyskursem o nieistnieniu Boga...
Tomasz Łysiak
Dowiedział się Kiliński od swojego kompana, że Igelström kazał zrobić „drewniane tabakierki na kształt półtrojaków, które w środku miały mieć z laków pieczęcie”. Miały być one wręczane „niektórym osobom polskim” w Warszawie i stanowić tajny znak rozpoznawczy, którego zadaniem była ochrona takiej osoby i jej rodziny przed „nożami osadzonymi na trzonki”. Zatem wszyscy ci, którym w jakiś sposób było z Rosją po drodze, mieli być ową tabakierką uratowani od zguby. Pewnego dnia szewc Jan Kiliński robił trzewiki dla oficera rosyjskiego, z którym często pijał wódkę. Dzięki temu, że był ów człowiek bliskim współpracownikiem Igelströma – Szweda zaprzedanego w służbę carycy, posła nadzwyczajnego, czyli ambasadora Rosji – stanowił doskonałe źródło informacji. A że wódeczka rozwiązuje języki i...
Tomasz Łysiak
Historia wiele razy pokazała, że Niemcy prowadzą z Polską grę równie bezwzględną co Rosja. Podobnie jak ona potrafią zakładać tysiące masek, grać przyjaciół, schlebiać, poklepywać po plecach, by po chwili stosować brutalne zasady eksterminacyjne w stylu kanclerza Bismarcka, który należał do polakożerców wybitnych Sejm Wielki zaczął się 6 października 1788 r. Ponieważ były to jeszcze czasy, kiedy publicznie ufano w Bożą Opatrzność, tedy i na samym początku obrad udali się posłowie do kolegiaty św. Jana na nabożeństwo. W kazaniu ksiądz kanonik Jezierski odczytał po łacinie fragment Biblii z księgi Mądrości (6, 3-4): „Nadstawcie uszu, wy, którzy panujecie nad narodami i jesteście dumni z mnóstwa ludów. Od Pana bowiem jest wam dana władza, / a moc od Najwyższego, który będzie badał...
Tomasz Łysiak
Historia „od białego caratu do czerwonego” nie skończyła się wraz z upadkiem komunizmu, gdyż był to upadek pozorowany. Kłamstwo rosyjskie, następnie bolszewickie i sowieckie, a teraz znów rosyjskie, jest cały czas wykwitem tego samego kłamstwa „założycielskiego”. Punktem zaś zwrotnym w historii współczesnej nie była Gruzja Na początku marca jedna z rosyjskich gazet, nawiązując do wypowiedzi sekretarza stanu USA Johna Kerry’ego, określiła działanie Stanów Zjednoczonych przekroczeniem „czerwonej linii”. Mały erudycyjny żarcik moskiewskich dziennikarzy przemknął niezauważony, choć był powtarzany przez wiele innych mediów. Samo nawiązanie do terminu „cienka czerwona linia” może się oczywiście jankesom kojarzyć z książką Jonesa czy filmem Malicka, ale przecież – dla Brytyjczyków – to...
Tomasz Łysiak
Operacja miała nazwę „Winterübung”, czyli „Zimowe ćwiczenia”; ćwiczenia wojskowe, trzeba dodać, bo przecież równie dobrze można by pomyśleć, że chodzi o zimowe zgrupowanie sportowców. Na przykład przed Olimpiadą. I rzeczywiście, w czasie, o którym mowa, w roku 1936, Igrzyska Olimpijskie miały się odbyć w sierpniu w Berlinie. „Zimowe ćwiczenia” zostały natomiast zaplanowane przez Hitlera w lutym. A zaczęły się w marcu – wtedy właśnie do Nadrenii wjechały niemieckie czołgi, aby „remilitaryzować” obszar położony pomiędzy Niemcami i Francją, utworzony na podstawie postanowień traktatu wersalskiego Hitler grał bardzo ryzykownie – gdyby Francuzi wypowiedzieli mu wtedy wojnę, przegrałby na pewno. Wiele lat po wejściu do Nadrenii wspominał: „Co by było, gdyby kto inny, nie ja, stał wtedy na...
Tomasz Łysiak
Na niewielkim cmentarzu stało piętnaście trumien zbitych z desek. Na jednej z nich leżał sztandar z wyszytym białym orłem. Podrywał go ciągle do góry ciepły wiatr. Jak wiele lat później stronice Biblii podczas pogrzebu naszego papieża. Do jednej z trumien podszedł siwiejący już żołnierz polski. Leżał w niej jego syn – Bronisław Łuszczewski. Obok ojca stanął młodszy, siedemnastoletni brat poległego. Matka, gdzieś daleko, w Polsce – jeszcze nie wiedziała W lipcu 1917 r., w koszarach Blocha w Warszawie, legioniści I Brygady mieli złożyć przysięgę na wierność sojuszniczą. Oddziały ustawiono na dziedzińcu. Naprzeciwko – jak można to dostrzec na pewnym archiwalnym zdjęciu – przygotowano krzesła dla przedstawicieli Rady Stanu. Zajechał samochód. Wyszło z niego kilku dżentelmenów, a także...
Tomasz Łysiak
Gdyby iść tropem interpretacji uznającej pułkownika Kuklińskiego za zdrajcę, wtedy za takowych należałoby uznać wszystkich powstańców listopadowych. I jednocześnie trzeba by na nowo zbudować pomnik lojalnych generałów, który z taką zaciętością rozwalili w drobny mak Polacy tuż przed odzyskaniem niepodległości Słowo „kontrowersyjny” jest jednym z tych słów-wytrychów używanych ostatnimi czasy, które umożliwia zajęcie dość wygodnej pozycji we wszelkiego rodzaju sporach, dotyczących ocen postaci z naszej historii. Mówi się „kontrowersyjny” i ma się właściwie tzw. święty spokój, bo chowając się za tym stwierdzeniem, można uniknąć opowiedzenia się po konkretnej stronie. Doprowadza to w zasadzie do absurdów piętrzących się jeden za drugim. Jakby w historii dawnej czy współczesnej nie było...
Tomasz Łysiak
Trzeba iść za wskazaniami tych wielkich, którzy już kiedyś wytyczali nam drogę. Tych, którzy głosili  – dziczy ze Wschodu musimy mówić NIE. Trzeba na nowo wsłuchać się w głos Komendanta – właśnie w tym roku, który przed nami. W roku setnej rocznicy wyruszenia Pierwszej Kompani Kadrowej z krakowskich Oleandrów Juliusz Kaden Bandrowski w książce „Piłsudczycy” (1915 r.), genialnym reportażu z pól bitewnych I Brygady, skreślił także obraz samego Józefa Piłsudskiego. Już wtedy, zanim jeszcze rozpętał się dziki festiwal oszczerstw rzucanych na Komendanta – przed majowym przewrotem, przed fantastycznymi opowieściami o telefonie łączącym z Kremlem czy paszkwilami pisanymi przez endecję – Bandrowski trafnie opisał źródło agresji, która także wówczas i jego spotykała. Otóż Piłsudski –...

Pages