Mateusz Dzieduszycki

Cierpkie owoce pracy ks. Lemańskiego Kościół zbiera od wielu lat. W powierzonej mu parafii doprowadził do podziału, który w najostrzejszej fazie groził profanacją świątyni i Najświętszego Sakramentu. Liberalne media uczyniły go aksamitnym męczennikiem „Kościoła otwartego”, wykorzystując go w walce z nauczaniem Kościoła katolickiego Czy niemądre żarty z biskupa na piwnej imprezie w Jasienicy to wystarczający powód do suspensy? Nawet uprawiane w obliczu kamer przy obowiązującym zakazie medialnym? Śmiem twierdzić, że nie. Gdyby problemy ks. Lemańskiego ograniczały się do jednorazowego wyskoku – skończyłoby się pewnie na ustnym upomnieniu. Istota sprawy to długotrwały upór, zatwardziałość, brak jakichkolwiek oznak skruchy, brak nadziei na poprawę bez podjęcia bardziej dotkliwych sankcji....