Na ratunek deweloperom

Rząd postanowił rozwiązać problemy młodych ludzi, których nie stać na własne mieszkanie. Jednak pomysły władzy pomogą zainteresowanym w znikomym stopniu. Kto więc zyska? – To kolejna hucpa medialna Donalda Tuska, za którą idą olbrzymie pieniądze dedykowane wybranym deweloperom – stwierdza poseł PiS Andrzej Adamczyk

Jeszcze w tym roku pod egidą państwowego Banku Gospodarstwa Krajowego ma ruszyć program mieszkań na wynajem. Kosztem 5 mld zł w najbliższych latach specjalny fundusz BGK ma zakupić 20 tys. takich lokali. W sytuacji, gdy obecnie na rynku zalegają dziesiątki tysięcy niesprzedanych mieszkań deweloperskich, program uratuje finansowo rodzimych deweloperów i otworzy furtkę do inwestowania przez zagraniczne (zwłaszcza niemieckie) fundusze nieruchomości.
Z wyjaśnień przedstawicieli BGK wynika także jasno, że – w przeciwieństwie do funkcjonującego od lat 90. innego rządowego programu, TBS (towarzystw budownictwa społecznego) – lokatorami mieszkań proponowanych w obecnym programie będą młodzi, zamożni specjaliści, szukający dla siebie tymczasowego lokum w największych miastach. A zatem potencjalna klientela PO.

Dla białych kołnierzyków
Doktor hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, zauważa, że bardzo często działo się tak, że politycy za pomocą rozwiązań urbanistycznych czy zasiedlania jakiegoś terenu usiłowali dokonywać zmian preferencji wyborczych czy sympatii społecznych. – Na przykład w czerwonych miastach Hiszpanii, takich jak Oviedo, masowo osiedlano sympatyków generała Franco. Z kolei w Wiedniu, od 1919 r. z przerwami na rządy partii socjalistycznej, w ośrodki prawicowe wprowadzano robotników. Polskie władze usiłowały na podobnej zasadzie zainstalować robotników na MDM-ie, ale tu pomysł spalił na panewce, mieli oni bowiem daleko do pracy i szybko stamtąd uciekali. Takie działania PO mogą mieć zatem charakter wyborczy. W tych miejscach, w których działają deweloperzy,...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: