Nr 45 z 7 listopada 2018

Rodzinnie i z pompą [4/6 gwiazdek] Andrea Bocelli, SI, Sugar Music Andrea Bocelli od lat umiejętnie balansuje między muzyką klasyczną a popularną, zaś jego płyty rozchodzą się w milionowych nakładach. Jest szansa, że najnowszy krążek tego włoskiego tenora szczególnie przypadnie do gustu nastoletnim słuchaczom. W nagraniach towarzyszą bowiem artyście brytyjskie gwiazdy muzyki pop – Ed Sheeran i Dua Lipa. Wzruszająco wypadła też pieśń o rodzicielskiej więzi, którą śpiewak wykonał w duecie ze swoim 20-letnim synem Matteo Bocellim. Ich wspólne nagranie „Fall on me” możemy również usłyszeć w najnowszej, filmowej produkcji ze studia Disneya „Dziadek do orzechów”, która 2 listopada weszła na ekrany kin. Pobudzić wyobraźnię [5/6 gwiazdek] Thom Yorke, SUSPIRIA, XL W oczekiwaniu na...
Marcin Wolski
Mogło by się wydawać, że kiedy wielki człowiek rodzi się w małym kraju – on i jego ojczyzna mają przerąbane. Wielkie ambicje w małym kraju oznaczają kłopoty, ich brak – karierę lennika kolaboranta. Można oczywiście zmienić sobie naród na większy, jak Napoleon Bonaparte, ale Carl Gustaw Mannerheim nie zamierzał iść w jego ślady. Żyjący W latach 1867–1951 marszałek nie zapomniał nigdy, że jest Finem. Nawet gdy przez 30 lat robił karierę w armii carskiej, dochodząc tam do najwyższych stanowisk. Autor przedmowy do „Wspomnień” nazywa go postacią kontrowersyjną, czym mógłby zniechęcić potencjalnego czytelnika. Ale jest to optyka bolszewicka. Z jego wspomnień wyłania się przede wszystkim konsekwentny patriota. Od chwili rozpadu rosyjskiego imperium pozostaje niezłomnym obrońcą suwerenności...
Maciej Parowski
Film Nenowa (według reportażu Ryszarda Kapuścińskiego) w małym stopniu odnosi się do sporów dotyczących dziennikarza i pisarza. Kapuściński tkwi w czyśćcu oskarżeń o współpracę agenturalną, o fałszowanie relacji literaturą i o stronniczość właściwą żurnalistom z demoludów. Obraz kręcony z udziałem m.in. Platige Image (znanego z „Katedry” Bagińskiego) stawia na dramatyzm wojny i sentymenty. Reportaże Kapuścińskiego w latach 70., 80. to był wzorzec, wielu czuje się jego warsztatowymi uczniami. Kapuścińskim mówił Zapasiewicz w „Bez znieczulenia”, pisarz brylował przed naszymi studentami, ale dusił się w kraju, w Afryce zaś oddychał niezamrożoną historią, która stawała się na jego oczach. W 1975 r. był w Angoli, w dramatycznych okolicznościach dotarł na front, poznał piękną bojowniczkę,...
Jacek Liziniewicz
„W lesie jest niedźwiedź. Niektórym jest go łatwo zauważyć. Inni w ogóle go nie dostrzegają.   Niektóry ludzie twierdzą, że niedźwiedź jest oswojony. Inni uważają, że jest wściekły i niebezpieczny. Skoro nie możemy być pewni, kto ma rację, czy nie rozsądnym jest być równie silnym jak niedźwiedź?” – takie słowa padają w słynnym spocie Ronalda Reagana z 1984 roku, gdzie niedźwiedź w oczywisty sposób symbolizuje ZSRS. Polska poszła inną drogą… Oswoiła bestię. 22 grudnia 1919 roku na placu Saskim w samym centrum stolicy odbyła się niezapomniana defilada. Nie była wyjątkowa z uwagi na liczbę żołnierzy czy porę roku. Została zapamiętana z powodu białego niedźwiedzia, który szedł na przedzie batalionu Murmańczyków, czyli oddziałów polskich formacji zbrojnych walczących w latach 1918...
Lekarz – najstarszy zawód świata. Zawód zaufania publicznego. Zawód zawsze potrzebny, w każdym państwie i ustroju. Czy aby na pewno jest to zawód? Wiele mówi się o tym, że trzeba mieć powołanie do stania się lekarzem, sporo też o tym, iż medycyna jest sztuką. Przypatrzmy się temu, jak zostaje się lekarzem. Wbrew pozorom trzeba przejawiać od młodości zdolności humanistyczne, aczkolwiek przy technicyzacji medycyny matematyka staje się coraz ważniejsza. Po podjęciu decyzji o studiowaniu medycyny czeka nas sześć lat nauki, pamięciowej, teoretycznej i na koniec upragnionej praktycznej. Ale bez „wkucia” kilkunastu tysięcy stron o anatomii, fizjologii, normach badań laboratoryjnych nie możemy zacząć praktyki. Po sześciu latach, z tytułem lekarza, tak naprawdę zaczynamy dopiero praktyczną...
Specjalnie dla Czytelników „Gazety Polskiej” prezentujemy cykl podpowiedzi i porad, jak skutecznie i szybko wyrobić wizę do Stanów Zjednoczonych Ameryki. W poprzednich odcinkach omówiliśmy cały proces aż do wyjścia z amerykańskiego lotniska, zwracaliśmy też uwagę na konieczność poprawnego wypełniania deklaracji podróży, tak by bezstresowo przejść przez kontrolę celną.   Otrzymanie wizy do USA nie jest obecnie problemem, co udowadnialiśmy  w poprzednich odcinkach cyklu. Pokazują to także dane. Jak mówił rzecznik LOT, Adrian Kubicki, statystycznie tylko 5 osób na 100 nie otrzymuje wizy.  Nieoficjalne dane mówią, że jest to jeszcze mniej. Teraz czas  na garść praktycznych informacji  przed upragnioną podróżą za Ocean.   Przede wszystkim w  walizce...
Stefan Czerniecki
Jest rok 1943. Świat żyje w ciągłym strachu. II wojna światowa nadal zbiera śmiertelne żniwo. Matki czekają w domach na swoich synów. Brytyjska prasa donosi o żołnierzach pojmanych przez japońską armię. Z azjatyckiego frontu nad Tamizę dochodzą strzępki informacji, że jeńcy mają budować Japończykom most. Brytyjski dowódca, pułkownik Nicholson, stawia sobie za punkt honoru udowodnić wszystkim wyższość moralną i techniczną Brytyjczyków nad resztą świata i osobiście pilnuje przebiegu prac. Mimo że most ma przecież służyć wrogowi. Mimo że nadzorcą budowy jest japoński pułkownik Saito, który gardzi jeńcami, gdyż wbrew bushidō Brytyjczycy poddali się, zamiast honorowo popełnić samobójstwo. Historię opartą po części na własnych przeżyciach opisał w swojej powieści Pierre Boulle. Zaś na ekrany...
Jan Przemyłski
Już w przyszłym roku funkcjonariusze policji w Dubaju otrzymają latający motor – pojazd do tej pory znany tylko z filmów science-fiction. Będzie się on wzbijał do 15–20 metrów nad ziemię, a prędkość, którą może rozwinąć, to nawet 100 km/h. Dubaj to metropolia, która od lat uchodzi za najbardziej nowoczesną na świecie. Na łamach „Gazety Polskiej” informowaliśmy już o wieżowcach z drukarki 3D, a także o autonomicznym stróżu prawa, który od maja 2017 roku patroluje tamtejsze ulice. Przypomnijmy, że robot o nazwie Robocop został zaprojektowany przez policję z Dubaju przy współpracy z Google oraz IBM Watson. Maszyna ma 170 centymetrów wzrostu, waży 100 kilogramów, porusza się na kołach i potrafi porozumiewać się z ludźmi w sześciu różnych językach. Do 2030 r. tego typu autonomiczni stróże...
Wszyscy Azjaci wyglądają dla nas tak samo. Nie jest to niepoprawny politycznie wpis, tylko fakt. Przeciętny Polak, Niemiec czy Francuz nie potrafi odróżnić Koreańczyka od Japończyka czy Chińczyka. W drugą stronę działa to podobnie. Dla Chińczyka wszyscy biali są podobni. Kilka lat temu naukowcy zdiagnozowali neurologiczny mechanizm, który odpowiada za to, że mamy kłopoty z rozpoznawaniem twarzy ludzi innych ras. Nie będę udawał, że wiem, o co chodzi, ale w skrócie jest tak, że gdy nasz mózg „widzi” twarz na przykład Chińczyka, natychmiast wpada w efekt supresji, czyli automatycznie tłumi dalszy proces analizy twarzy. Dlaczego o tym piszę? Bo mój mózg wpadł w coś w rodzaju supresji samochodowej, gdy stanąłem przed najnowszym Volvo S90. Nijak nie mogłem poznać, czy to Szwed, czy Chińczyk...
Robert Tekieli
W domu było bardzo biednie. Pięciu braci, mama pracowała jako salowa. Wiem, co to jest głód, wiem, co to jest nie mieć butów na zimę. Jako siedmiolatek kradłem węgiel, żeby w domu było ciepło. Pomagałem mamie w polu, w pracach dorywczych. Ale kiedy w wieku trzynastu lat napiłem się alkoholu, wszystko się zmieniło. W szkole wszyscy chodzili w kapciach, ja miałem dziurawe skarpety i czułem się jak śmieć. Ale kiedy rzuciłem się po alkoholu na starszego, zacząłem coś znaczyć. Koledzy chcieli ze mną być, ze strachu. Potem był zakład poprawczy. Cały czas kradłem. Kiedy trafiłem do więzienia, poczułem się jak w domu. Grypsowałem, byłem poważany. Trafiłem na osadzonych za zabójstwo. Zrozumiałem, że napadając na ludzi, rabując, można dobrze żyć. Po wyjściu z więzienia wróciłem w swoje rodzinne...
Marcin Wolski
Pani grafini von Thun z okazji obchodów Święta Niepodległości była nieuprzejma wbić parę szpil prezydentowi Dudzie, przeciwstawiając mu Bronisława Komorowskiego, który – jej zdaniem – jednoczył naród. Krótkie pytanie: gdzie i kiedy? Pod krzyżem, u bram jego Pałacu? Na Marszu Niepodległości? Owszem, po katastrofie smoleńskiej naród samorzutnie, na chwilę, zjednoczył się w żałobie. Choć i wtedy niecały, wśród kolesi ówczesnego marszałka strzelały przecież korki od szampana. Skądinąd stosunek do „Bronka Jednoczyciela” przekazał naród w dwóch turach wyborów prezydenckich, potwierdził, olewając zarządzone przezeń referendum, aby wreszcie ostatecznie posumować w wyborach parlamentarnych. Nadzwyczajna jedność. To, że Polska jest dziś podzielona, nie ulega dyskusji. Nie powinno być też...
Tomasz Łysiak
Doszły mnie słuchy o zapowiadanym powrocie do czynnej polityki Ryszarda Petru. Od razu powiało optymizmem. Po pierwsze Szósty Król, twórca partii Nowoczesnej z kropką, stał się istotnym składnikiem nie tylko środowiska politycznego w Polsce, ale także naszej kultury. Być może za sto lat w słownikach frazeologicznych będą powiedzonka w stylu: „Na kiedy to zrobisz? Na Sześciu Króli” lub „Upadłeś jak imperium rzymskie – w szczycie swego rozwoju”. Liczne gafy, wpadki, Madery i Rubikonie dawały nam przecież tyle radości, że aż szkoda mi się zrobiło, gdy sabat babski wyrwał partię z rąk jej założyciela, który upadł wtedy w szczycie rozwoju. Może rzeczywiście wróci teraz na białym rubikoniu? Byłoby to korzystne w dwójnasób: bo poza wspomnianą porcją „beki” (jak mawia młodzież), Petru...
Piotr Lisiewicz
100-lecie już na dniach, więc w Oburzającej Krzyżówce nie może zabraknąć dziś obok spraw bieżących, tematyki legionowej – Wieniawy, Beliny, Pierwszej Brygady i ułańskiej pieśni. W tym tygodniu nagrodą główną jest książka odnosząca się również do tych czasów, autorstwa prof. Bohdana Huda, pod tytułem „Ukraińcy i Polacy”, będąca analizą stosunków pomiędzy Ukraińcami i Polakami na terenach należących do Imperium Rosyjskiego i Cesarstwa Austriackiego, a następnie do II Rzeczypospolitej. „Cienki Bolek” – to hasło krzyżówki z zeszłego tygodnia, za którą nagrody przyznam za tydzień. Za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tą z hasłem „Szarańcza zeżre lemingi”, nagrody główne, czyli kwartalną prenumeratę „Gazety Polskiej”, otrzymują Anna Pawłowska z Tarnowa i Andrzej Rączka z Wilkowic. Nagrody-...
Katarzyna Gójska
Agnieszka Holland przed II turą wyborów samorządowych trzymała kciuki za klęskę „dzieci smoleńskich”. Bojowniczka o wolność i konstytucję do palety swych postulatów dołożyła tym samym kolejny – wyeliminowanie z życia publicznego osób, których rodzic zmarł w okolicznościach, jakie jej źle się kojarzą. Nie wiemy, czy taka eliminacja miałaby dotyczyć wszelkich funkcji społecznych, czy też autorka pomysłu przewiduje dla nich jakąś sferę, w której mogliby funkcjonować. Być może będą kolejne uściślenia. Przyznam jednak, iż w gruncie rzeczy niespecjalnie oburza mnie to wyznanie reżyserki, bo jest ono po prostu kolejną odsłoną niewyobrażalnego wręcz zakłamania podawanego opinii publicznej jako troska osoby światowej o stan polskiej demokracji. Agnieszka Holland w swoich odezwach przekroczyła...
Michał Rachoń
Sytuacja jest napięta. Z Sydney na Twitterze nadaje przywódca ruchu oporu. Profesor Wojciech Sadurski, prawnik, ogłosił w internecie powołanie Obywatelskiego Trybunału Stanu. Sadurski chce stawiać przed trybunałem również szefów instytucji sądowniczych i mediów publicznych. Odpowiadać ma także prezydent, premierzy, ministrowie i wszyscy ci, których działalność polityczna nie podoba się twórcy tego kuriozalnego pomysłu. Najciekawsze jest jednak to, że profesor Sadurski, gwiazda KOD – ruchu, który pod hasłem rzekomej obrony konstytucji RP zbudował całą swoją polityczną tożsamość – ogłasza z radością i na poważnie, że dla ochrony konstytucji czas powołać… pozakonstytucyjne ciało. Wymyślony przez Sadurskiego supersąd ma składać się z przedstawicieli elit prawniczych i – zdaniem profesora...

Pages