Nr 38 z 19 września 2018

Dokładnie 65 lat temu, 19 września 1953 r., w fabryce na Żeraniu wyprodukowano pierwszy polski silnik do samochodu warszawa M20. Był to dolnozaworowy silnik benzynowyR4 o pojemności skokowej 2120 cm³. Do tego czasu przez prawie dwa lata składano warszawy z części sowieckich.    Ciekawa jest sama historia kupienia licencji na samochód od ZSRS. Otóż już w 1947 r. wynegocjowano umowę z Fiatem, na mocy której Włosi mieli wybudować fabrykę i rozpocząć produkcję Fiata 1100. Jednak interwencja Stalina spowodowała zatrzymanie budowy i wycofanie się strony polskiej z umowy. Ponoć Stalin stwierdził, że kraje socjalistyczne powinny ze sobą współpracować i niepożądane jest wspieranie zachodnich kapitalistów. Aby wesprzeć „bratniego Niedźwiedzia”, Polska wyłożyła w sumie...
Robert Tekieli
Niedawno ukazała się książka Krystyny Szayny-Dec „Najgroźniejszy agitator sprawy polskiej”. Przedstawiona jest w niej historia faceta urodzonego w XVIII w. Co może mieć on wspólnego z naszymi dwudziestopierwszowiecznymi sprawami? Okazuje się, że bardzo wiele. Dziś widać jasno, że nasz los zależy nie tylko od siły militarnej i ekonomicznej. Prace nad ich wzrostem zostały rozpoczęte już trzy lata temu. Miejmy nadzieję, że będą owocne.    Jednak Polska pomiędzy Rosją i zjednoczonymi Niemcami przetrwa tylko wtedy, gdy odbuduje swą kulturę, którą kiedyś fascynowali się obcokrajowcy. Książka Szayny-Dec przedstawia awanturniczy żywot Harro Harringa Kazimirowicza, artysty i bojownika o wolność. Ten obywatel duński, pisarz niemiecki, został Polakiem z wyboru. Harring był XIX-wiecznym...
Marcin Wolski
Ostatnio parokrotnie wyrywano mnie do odpowiedzi w sprawie kontrowersyjnych decyzji PE dotyczących Acta II. Osobiście mam do sprawy stosunek ambiwalentny. Z jednej strony ogarnia mnie wściekłość na codzienną grabież własności intelektualnej dokonywaną przy pomocy internetu. Choćby mój przykład.   Większość mej twórczości jest obficie reprezentowana w Chomikach czy innych YouTube’ach. Można tam znaleźć setki moich niepowtarzanych (ze względu na koszty naliczane przez ZAIKS) słuchowisk radiowych, mnóstwo telewizyjnych szopek i „Polskiego zoo”. Za wszystko to otrzymuję 0 (słownie: zero) złotych. Oczywiście mógłbym to złodziejstwo tropić, skarżyć, tylko wtedy musiałbym poniechać twórczości, bo funkcja agenta literackiego, który mógłby to robić za mnie, w Polsce nie istnieje. Stąd mój...
Tomasz Łysiak
Nic tak dobrze nie robi jak szczypta złośliwości. Szczerej, wydobytej prosto z serca. Dajmy na to kolega z pracy kładzie na talerzyku w kuchni pączka, a my nagle niechcący ciasteczko pac łokciem i trach – słodkość leci na ziemię. Właściwie robimy to dla dobra kolegi, ze szczerego serca, bo za dużo żre słodkiego i utyje. Innym razem widzimy faceta, który w sklepie przymierza koszulę. Ostatnią w tym rozmiarze.   Nam się kolor nie podoba, ale facet nas denerwuje, bo za przystojny i nasza żona się na niego patrzyła. To jak on tylko na chwilę odkłada koszulę, żeby zmierzyć pulower, to my wtedy łaps za to, co odłożył, i pędem do kasy. Że koszula ma rozmiar M, a my nosimy XXXL? Co tam! Ważne, że tamten się zapieni, bo mu ktoś sprzed nosa ciuch zabrał. Kretyn! Co żeśmy złośliwie zrobili,...
Piotr Lisiewicz
No i rozkręcili się Państwo na całego! Liczba Czytelników, którzy załapali konwencję i przysyłają mi dowcipne hasła-gotowce do krzyżówki, rośnie z tygodnia na tydzień. Nagrodą główną w dzisiejszej krzyżówce jest album „JÓZEF PIŁSUDSKI. SŁUŻBA OJCZYŹNIE”, dzieło w twardej, płóciennej oprawie wydane na setną rocznicę odzyskania niepodległości, a więc do dzieła!     Dziś ogłoszenie nagrodzonych za krzyżówkę nr 2 sprzed dwóch tygodni, której hasło główne brzmiało: „Złodzieje z PO”. Nagrodami głównymi są książki-albumy Agnieszki Kowalczyk „Zwierciadło polskości XIX stulecia. »Gazeta Polska«w latach 1826–1907”. Napracują się tym razem listonosze z Chrząstowa Wielkiego i Radomia, bo ciężkie nagrody główne otrzymują Jadwiga Ciołkowska z Chrząstowa Wielkiego i Sławomir Barszcz z...
Katarzyna Gójska
Zacieśniająca się współpraca pomiędzy państwami Trójmorza jest bezdyskusyjnym sukcesem Polski. Dziś ten sojusz traktowany jest jako oczywisty filar naszej aktywności międzynarodowej.    Warto jednak pamiętać, iż dwa lata temu z okładem wcale tak nie było. Porozumienie rodziło się w bólach, wspólne interesy wcale nie były jasne dla wszystkich, a dodatkowo trwał zmasowany atak zewnętrzny, którego celem było unicestwienie tego programu i skompromitowanie go, by w przyszłości do niego nie powracano. Po stronie atakującej stała przede wszystkim dyplomacja niemiecka (o rosyjskiej aktywności nie wspominam, bo dla Czytelników „GP” jest oczywista). Berlin wywierał silną presję na poszczególne państwa, starając się zmusić je do wycofania się z Trójmorza. Z kolei w mediach trwał festiwal...
Michał Rachoń
Na głowę prezydenta Dudy spadły gromy za kilka oczywistych słów na temat stanu Unii Europejskiej. Prymat interesów narodowych nad interesami wspólnoty narodów jest i powinien być sprawą oczywistą, zwłaszcza jeśli rzekome interesy wspólnoty narodów w istocie oznaczają jedynie maskowanie korzyści największego spośród członków wyimaginowanej wspólnoty.    Kolejnego przykładu dostarczył w minionym tygodniu Schwab. Poseł Schwab. Niemiecki socjaldemokrata postanowił zorganizować w Bundestagu spotkanie, w trakcie którego pochylał się nad łamaniem w Polsce praworządności. Gościem tego spotkania postanowił uczynić świetnie znaną w naszym kraju panią Ludmiłę Kozłowską, która ledwie miesiąc temu otrzymała od Polski zakaz wjazdu na teren Unii Europejskiej. Zastrzeżenie jej europejskiej...

Pages