Aktywiści napytali sobie biedy

FOT. WIKIPEDIA, FACEBOOK
FOT. WIKIPEDIA, FACEBOOK
Dodano: 20/10/2026 - Nr 43 z 21 października 2026

To chyba pierwszy przypadek w historii, gdy aktywiści przegrywają propagandowo sprawę interwencyjnego odbierania zwierząt. Zabezpieczenie inwentarza zoo w Łącznej epatowało tak dużym amatorstwem, że wywołało olbrzymią dyskusję społeczną, której organizacje prozwierzęce się przestraszyły, dlatego wycofały się ze sprawy i zostawiły z problemem prokuraturę.

Zoo Łączna status ogrodu zoologicznego ma od 2012 roku. Każda taka jednostka jest pod opieką Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i służb weterynaryjnych. Przez lata firma nie miała większych kłopotów z funkcjonowaniem. Krok po kroku rozrastała się z niewielkiej farmy do ośrodka o wielkości 12 hektarów, gdzie prezentowano zwiedzającym ponad 100 gatunków zwierząt. O zoo nie było głośno. Patrząc na opinie klientów, są one dość dobre. Na 6 tys. ocen w Google średnia wynosi około 4,5 na 5. Odwiedzający chwalą sobie możliwość m.in. karmienia zwierząt, w tym hitu lokalnego – lemurów. Problemy zaczęły się wiosną, gdy zoo na cel

     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze