Ewa Łosińska

Poznała katyński wyrok Trybunału w Strasburgu, choć nie o takim końcu batalii o prawdę marzyła. Ojcumiła Wołk, 96-letnia wdowa po poruczniku artylerii, ofierze NKWD, kolejnej walki już nie podejmie Kiedy w 2005 r. razem z córką Witomiłą Wołk-Jezierską zdecydowała się na złożenie skargi przeciwko Rosji do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, miała już 88 lat. Mimo to nie wahała się rozpocząć postępowań sądowych przeciwko władzom Rosji, które w 2004 r. umorzyły prowadzone przez 14 lat śledztwo katyńskie. Uznały, że mord tysięcy polskich oficerów był pospolitą zbrodnią. Na taki finał prokuratorskiego postępowania Ojcumiła Wołk nie mogła się zgodzić. Odrobina zwykłego szczęścia Kiedy Ojcumiła i porucznik Wincenty brali ślub w przemyskiej katedrze w czerwcu 1938 r., nie mogli...
Takie teksty ukazują się również w popularnych dziennikach, np. w „Komsomolskoj Prawdzie”. Zasadą jest również, że im bardziej emocjonalny tytuł nosi artykuł – np. „Ból Katynia” – tym gorsza jest jego zawartość. W rozumieniu autorów tych publikacji jest to rodzaj „obronnej reakcji patriotycznej”. Ludzie u nas nie chcą myśleć, że ich kraj mógł popełnić tak straszne przestępstwo. Niektórzy Rosjanie w podobny sposób rozumieją też „tradycjonalizm” – są przekonani, że zawsze, bez względu na okoliczności, należy bronić swojego państwa. A Rosja jest prawnym następcą Związku Sowieckiego. Pojawiła się też nowa tendencja – nie należy już zaprzeczać zbrodni katyńskiej, ale trzeba starać się zasiać u czytelnika sporo wątpliwości. I takie metody trafiają do osób, które nie mają jakiejkolwiek wiedzy...